Blog > Komentarze do wpisu

Intrygantki

Eric-Emmanuel Schmitt INTRYGANTKI

Z czterech dramatów, które znalazły się w tomie pt. "Intrygantki": jeden jest bardzo ironiczny, drugi bardzo smutny, trzeci wydał mi się nadęty, czwarty zwyczajnie nudny i nie ujął mnie niczym. Wszystkie cztery sztuki łączy temat miłości i cierpienia, a dobór bohaterów też jest dość interesujący.

Mnie najbardziej poruszył monolog Dawida, który na końcu stwierdza "cierpienie to nie jest ból (...) cierpienie to sprawa wyobraźni" [s. 221]. Problem tego dramatu jest to, ze bliscy odsuwają się od człowieka, gdy dzieje się z nim coś, co przekracza społeczne normy, co naraża ich na konieczność udowodnienia swojej miłości i akceptacji albo przynajmniej wykazania ludzkich odruchów. W tym dramacie widzę wyraźną inspirację niedoścignionym arcydziełem "Przemianą" Franza Kafki.

Ciekawą postacią, z innego dramatu, był tez diabeł, który rozchorował się ze zmartwienia, bo myślał, że nie jest w stanie wyjść już poza rutynowe pomysły w czynieniu zła. Nie docenił jednak kreatywności swoich szatańskich doradców. Przedstawili mu oni pewne projekty i sprawili tym samym, że diabłu samopoczucie bardzo się polepszyło.

Z innych bohaterów mamy tu też Freuda, Don Juana... W każdym razie cielesność i zmysłowość zwykle intensywnie obecne w książkach Schmitta zostały zepchnięte zdecydowanie na dalszy plan. W tych dramatach na pierwszym plan wysuwa się duchowość - miłość, cierpienie, samotność, poszukiwanie sensu, odkrycie wewnętrznej pustki...

A okładka śliczna

piątek, 04 listopada 2016, lala.lu
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/11/06 14:40:33
może, może się zdecyduję na towarzystwo tej książki podczas świątecznego obżarstwa...
-
2016/11/08 13:43:28
jol-ene - to nie jest najlepsza książka Schmitta, jakbym miała polecić to może coś, co zrecenzuję za chwilę.
zBLOGowani.pl