RSS
środa, 24 sierpnia 2016

Eric-Emmanuel Schmitt - PRZYPADEK ADOLFA H. - Znak, Kraków 2012

Nie chciałabym popełnić błędu i zdradzić, na czym polega zabieg literacki zastosowany przez autora. Muszę przyznać, że ze znakomitym skutkiem. Im dalej czytałam, tym bardziej stawiane tu pytania o ludzką kondycję zmuszały do refleksji.

Może podstawową tezą tej książki mógłby być cytat: "Nikt nie ma władzy nad okolicznościami, ale każdy ma władzę wyboru". Czyli jak postąpić oraz jak siebie samego postrzegać w określonych okolicznościach, zwłaszcza jeśli nie są korzystne? Więc od naszych jednostkowych decyzji zależy, w która stronę rozwiniemy się jako ludzie. I nie chodzi tu o zawód, wykonywaną pracę, wykształcenie itd., tylko o zawartość człowieczeństwa w człowieku. Czy będzie go dużo, mało, czy wcale.

Jedna z bohaterek, siostra Lucie mówi: "- Nie przestawaj wątpić, to czyni cię tym, kim jesteś. człowiekiem przystępnym. Daje ci to poczucie niepewności, owszem, ale ta niepewność jest twoim oddechem, twoim życiem, twoim człowieczeństwem. Gdybyś chciał skończyć z tym dyskomfortem, stałbyś się fanatykiem, fanatykiem sprawy! Albo gorzej: fanatykiem samego siebie!" i wyżej: "Pewność robi z ludzi kretynów!" [s. 403].

A Hitler był właśnie człowiekiem bez wątpliwości.

W powieści doktor Forster - zresztą postać historyczna - o Hitlerze pomyślał: "Dziwny człowiek (...) zdolny wszystko wytrzymać, jeżeli uznać go za wyjątkową istotę. dziwna odwaga ugruntowana na zanikającym szacunku do samego siebie. Rzadko spotykane ego, silne i słabe zarazem. Silne, gdyż uważa się za absolutne centrum świata, jest nafaszerowane niezbitymi przekonaniami i przeświadczone o słuszności własnego myślenia. Słabe, gdyż ma nienasyconą potrzebę, by inni dostrzegali jego zasługi i zapewnili go o jego wartości. Oto błędne koło egocentryków: ich ego domaga się tak wiele, że w końcu potrzebują bliźnich. To musi być wyczerpujące. Już lepiej być zwykłym egoistą" [s. 221-222].

Więc Hitler potrzebował miłości tłumu, żeby się nakręcać, nasycać, wzmagać i komunikować swoją pewność. A jednocześnie z nikim nie był blisko. Schmitt nie byłby sobą, gdyby nie podjął wątku seksualności. Tu w kontekście pragnienia lub wyzbywania się bliskości z drugim człowiekiem polegającej na spotkaniu z drugim człowiekiem w porządku cielesności. "Cóż może być piękniejszego w ludzkiej relacji niż jedna osoba rozkoszująca się rozkoszą drugiej? Niz oczy, które szukają przyjemności w oczach drugiego (...). Seksualność jest jednym ze sposobów naszego istnienia z innymi. Albo istnienia bez nich. tak czy owak, objawia nasze otwarcie i nasze zamknięcie się na innych" [s. 456-457].

Tak czy owak, wspaniała książka.



Eric-Emmanuel Schmitt - ten genialny Francuz

Zapisz

czwartek, 11 sierpnia 2016

Skoro już tak nam dobrze szło z zamkami, to wybraliśmy się na wycieczkę do Czech. Do Frydlantu.

Zamek Frydlant - piękny, gotycko-renesansowy, zupełnie niezniszczony, z niemal kompletnym wyposażeniem wielu komnat. Zwiedza się tylko z przewodnikiem, ponad dwie godziny.

Pełnił początkowo funkcje obronne, stając się z czasem reprezentacyjnym pałacem.

XIII-wieczna część wybudowana na stożku wulkanicznym, skale bazaltowej.

Widoczny wjazd dla koni i lektyk.

Niestety, na najciekawszych pietrach - damskim  męskim - nie pozwalano robić zdjęć.

Pałac był udostępniany zwiedzającym już od 1800 r. To kancelaria.

Rynek w miasteczku też cudowny, z Ratuszem i okolicznymi kamienicami. Warto zrobić wycieczkę.

Najpierw poszliśmy oglądać zaganianie owiec przez psy pasterskie i strzyżenie ich przez górala. Dominia - miłośniczka psów wszelakich, była zachwycona.

Jak widać, inni też mieli szansę sprawdzić się w nowym zawodzie :)

Na życzenie moich dzieci owca została wystrzyżona z irokezem:

Później weszliśmy na Zajęcznik - obyło się bez wydatkowania przez Dominię energii na wycie, bo szliśmy ścieżką edukacyjną, usianą różnymi ruchomymi  tablicami i dzieci biegały od tablicy do tablicy, rozwiązując zadania. Wszystko fajnie, tylko tablice wymagają już renowacji - niektóre wyblakłe lub wybrakowane.

Wreszcie pojechaliśmy do Zamku Czocha nad Zalewem Leśniańskim na Kwisie. Jakiż piękny ten zamek i tajemniczy!

To zamek obronny, wybudowany przez Wacława I w połowie XIII w. Ta warownia na pograniczu śląsko-łużyckim należała najpierw do korony czeskiej, później - w XIV w. do książąt świdnicko-jaworskich, a na przełomie XIV i XV w. znów do Czech. Na początku XX w. zakupił go drezdeński przemysłowiec i znacznie przebudował. Mieszkał w nim do 1945 r. Opuszczając zamek po II wojnie światowej, zostawił cenne wyposażenie, które - niestety - czego nie rozkradziono, zostało zdewastowane. Przez jakiś czas mieszkali tam uchodźcy z Grecji, a później zamek był wykorzystywany jako wojskowy dom wczasowy. Zresztą nadal należy do wojska, choć od 1996 r. jest udostępniony do zwiedzania oraz jako hotel.

Kto polatał po zakamarkach poza oficjalnym zwiedzaniem? - Dwie durne matki i trójka ufnych dzieci :) . W Zamku Czocha znajduje się ponoć około 40 tajnych przejść - odkrytych z zbadanych jest dotąd tylko kilkanaście. Na rzetelną restaurację zamku nie ma pieniędzy (ale na 500+ jest)

 To jest studnia, do której pan zamku wrzucił niewierną żonę (ale coś bardzo płytka ta studnia, żeby zrobić "dramatyczną" fotkę, musiałam uklęknąć - pewnie zaraz tę żonę wydobył, bo ludzie zwykle nie tyle do siebie pasują, co są siebie warci).

 





Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Świeradów Zdrój jest śliczną miejscowością i turystycznie nieprzeludnioną - tłumów nie ma, więc każdy, kto pragnie spokoju, znajdzie go tu.

Woda zdrojowa - jak kto lubi i duży wybór biżuterii z kamieniami szlachetnymi.

Jak widać, niektórych rozpiera energia.

Na Stóg Izerski wjechaliśmy gondolą. Dzieciaki poodgryzałyby nam tyłki, gdyby przyszło nam do głowy wdrapywać się na górę piechotką po szlaku (a ja - po dłuższym namyśle - stwierdzam, że lubię swój tyłek).

Później ruszyliśmy czerwonym szlakiem na Polanę Izerską i niebieskim do Chatki Górzystów. Ile trzeba mieć energii, żeby iść całą drogę i wyć (Dominia)? Pogoda była piękna, słoneczko świeciło, borówki prosiły się o zjedzenie, a Dominia wyła i domagała się wzięcia na ręce (bo skoro brałam ją, gdy miała lat 6, to dlaczego ma być inaczej, gdy ma lat 9?). Jakoś doszliśmy.

Wciągnęliśmy pyszne żury, rosoły, jagody z bita śmietaną, serniki... czym chata bogata... powylegiwaliśmy się na trawie i ruszyliśmy z powrotem.

Dominia biegiem pierwsza, bo biedaczka usłyszała, że jak nie zdążymy na ostatni zjazd gondolą, to trzeba będzie dwie godziny drałować z góry na dół. Motywacja zadziałała.

Na Hali Izerskiej, gdzie stoi schronisko Chatka Górzystów, była przed wojną cała wieś, oczywiście niemiecka, po wojnie napływowa ludność polska nie chciała tam mieszkać - za wysoko, za ciężko, i wyludniona wieś umarła. Gdzieniegdzie widać jeszcze ślady dawnych budynków. W obecnym schronisku mieściła się przed wojną szkoła. 

Następny dzień był wobec powyższego mocno wypoczynkowy, więc podjechaliśmy do Czarciego Młyna, czyli XIX-wiecznego młyna wodnego w Czerniawie Zdroju, wyposażonego w różne oryginalne, drewniane zwłaszcza urządzenia do mielenia zboża, przesiewania maki, wyrabiania ciasta i wreszcie pieczenia chleba.

Zapisz

Zapisz

środa, 10 sierpnia 2016

No to wyskoczyłyśmy z koleżanką na kilka dni urlopu z dziećmi. Booking niezawodnie zaproponował na miejscówkę - akurat w Świeradowie Zdroju.

Jadąc w kierunku Jeleniej Góry, mija się po drodze Strzegom. Ciekawe, ile osób decyduje się tam skręcić? Zajechałyśmy. Już na pierwszy rzut oka widać, że warto poświęcić miastu więcej czasu. To nie dziś. Dziś obejrzałyśmy tylko Bazylikę Mniejszą - ogromna, trzynawowa, XIII-wieczna, bogata w detale, zwłaszcza płaskorzeźby. Niestety, brak dokładnych opisów oraz informacji o nabożeństwach - bazylika była zamknięta, nie zwiedziłyśmy środka.

Zapisz

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 95
Tagi
zBLOGowani.pl