RSS
środa, 24 maja 2017

Paczki z porcelaną odbieram w pracy. Zlatują się wtedy moje koleżanki i... otwieramy... 😍

Dziś rozpakowywałyśmy gładki, elegancki zestaw Sorau i barwną żardinierę też Sorau.

Wymyśliłam właśnie, że gdy rozłożę choinkę na Boże Narodzenie, to już jej nie będę składać...

 

Żardiniera swoją malaturą przypomina rajskiego ptaka. Takie miałam skojarzenie.

Ten zestaw śniadaniowy to wzór Cavalier. Jest niezwykle elegancka, gładka, jedynie ze złotym paseczkiem, bez kwiatków. Porcelana filiżanki jest cieniutka, przeźroczysta, lekka. A jednak powtórzony na niej motyw relifu z talerzyków powoduje, że całość stanowi piękną kompozycję. O doskonałych proporcjach.

To tylko zestaw śniadaniowy. A jednak jeść na pięknym talerzu i pić herbatę ze ślicznej filiżanki to unikać w życiu bylejakości. Tak myślę.

 



poniedziałek, 22 maja 2017

ks. Aleksander Posacki SJ - EGZORCYZMY. OPĘTANIE. DEMONY

Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2005.

Powieść Zafona, którą ostatnio przeczytałam, skłoniła mnie do poszukania jakiejś literatury przedmiotu. Można się bowiem zastanawiać, czy pisarzowi z powieści przytrafił się kontakt z szatanem? Tak gładko i z sympatią daje się przyjąć jego wersję wydarzeń, a może on po prostu zwariował lub okazał się schizofrenikiem? Może to ci inni, nieprzyjemni bohaterowie, którzy depczą mu po piętach, mają rację?

Książka księdza Posackiego - siłą rzeczy - prezentuje punkt widzenia katolicki i to powoduje przyjecie określonych założeń na początku. Co do jednego mam konkretną wątpliwość. Jednakże autor jest rzetelny, przedstawiając różne tradycje religijne, kulturowe, osiągnięcia naukowe w zakresie psychologii i psychiatrii, zmiany w podejściu d tematu w samym Kościele Katolickim... Pod tym względem ta stosunkowo nieduża książka [204 strony] jest świetną syntezą.

W katolicyzmie nie ma wątpliwości, że szatan to byt osobowy. To nie jest jakaś tam kategoria zła czy twór językowy ale konkretna, żywa istota, podmiot, osoba. Jest "związany z pytaniem o początek zła w ogóle. Problem zła zaś ściśle wiąże się z problemem wolności. Kto neguje tajemnicę wolności, odrzuca tajemnice zła i pomniejsza jego powagę" [s.13]. Podobnie jest z demonami, charakteryzującymi się wyraźnie osobową cechą, jaką jest inteligencja.

O egzorcyzmach czytamy: "Egzorcyzmy (gr. egzorkizein - zaklinać) to modlitwy-rozkazy skierowane bezpośrednio do szatana w imię Boga (...), którymi mocą Boga wypędza się szatana z osób, miejsc i przedmiotów. Egzorcyzm nie jest praktyka magiczną (...), ale jedną z form sakramentaliów (...). Jego sprawowanie zastrzeżone jest dziś dla kapłana katolickiego (...), nie jest więc technika ani praktyka, której można się zwyczajnie wyuczyć (...), gdyż dokonuje się tylko i wyłącznie mocą samego Boga i siłą Jego łaski, będąc rodzajem cudu" [s. 77].

No okay, tylko tu mam właśnie swoją wątpliwość. Co z charyzmatem uzdrowiciela? Czyli szczególnym darem łaski? Czy człowiek świecki nie może otrzymać charyzmatu? A co z kapłanem, który charyzmatu nie ma, a został wyznaczony przez biskupa do odprawiania egzorcyzmów? Skoro tego nie można się zwyczajnie wyuczyć?

Zresztą sam ks. Posacki pisze wprost o marginalizacji posługi egzorcysty i demonologii, redukcji wielu tradycyjnych rytuałów i tekstów, w czym widzi zanegowanie powagi zła.

Kapitalną kwestią w książce jest też uporządkowanie wielu pojęć, takich jak opętanie, odmienne stany świadomości, cień, Antychryst, satanizm...

 



piątek, 19 maja 2017

Do mojej porcelanowej kolekcji trafiły ostatnio:

a) dwa neobarokowe zestawy Sorau, sygnowane na 1919-1939. Zachwycają mnie nie tylko wyraziste relify, ale też połączenia kolorów: szary z czerwienią kardynalską i delikatny brąz z pomarańczem koniakowym. Cudne są...

W tym zestawie kwiaty pomarańczowe w środku filiżanki lekko przyblakły, znaczy używał ktoś:

b) Sorau - neobarokowa patera z tej samej serii co zdobyte wcześniej filiżankowe trio i bomboniera - to moja ulubiona, seledynowa seria:

c) Sorau - zestaw śniadaniowy art deco - 1919-1939.

To moje pierwsze art deco w kolekcji. Ale na pewno nie ostatnie.

Wszystkie te cudeńka znajdą miejsce w witrynce, którą dla nich upatrzyłam.

poniedziałek, 15 maja 2017

Carlos Ruiz Zafón - GRA ANIOŁA - Muza 2016

Proza hiszpańskiego pisarza podbija serca polskich czytelników i wcale mnie to nie dziwi. Powieść napisana z rozmachem. W nieźle skrojonej fabule znajdziemy mroczną tajemnicę starego domu, nieszczęśliwa miłość, splecione wątki kryminalny i demonologiczny, bohaterów artystycznych i wrażliwych...

Wszystko zanurzone w atmosferze lat XX ubiegłego wieku, gdy dżentelmeni palili cygara i byli wożeni do opery, gdy biedni chłopcy na posyłki sypiali w magazynach swoich pryncypałów, i wszyscy czytali gazety. To wszystko w Barcelonie.

Powiedziałabym, że jest to powieść o wodzeniu na pokuszenie..., o tym, że można ulec pokusie, nie zawsze mając tego świadomość... i o prawdziwym przerażeniu, gdy uwiedziony człowiek już się zorientuje.

W książce wiele wspaniałych cytatów. Może czymś poczęstuję:

"Zawiść jest religią przeciętniaków. Umacnia ich, łagodzi gryzące niepokoje, aż wreszcie przeżera duszę i pozwala usprawiedliwiać nikczemność i zazdrość do tego stopnia, iż zaczynają je uważać za cnoty, przekonani, że bramy raju staną otworem tylko przed takimi jak oni - kreatury, po których zostają jedynie żałosne próby pomniejszania zasług innych i wykluczenia albo, jeśli to możliwe zniszczenia tych, którzy samym swoim istnieniem i byciem tym, kim są, obrażają ubóstwo ich ducha, umysłu i charakteru. Błogosławiony ten, którego obszczekują kretyni, bo nie do nich należeć będzie jego dusza" [s.21].

"Dlaczegóż to im mniej ma ktoś do powiedzenia, z tym większym nadęciem i bardziej zawile to mówi? (...) Ludzi chce tym oszukać czy samego siebie?" [s.260].

"Wystarczy przekonać nabożnisia, że jest bez winy, by ochoczo zaczął rzucać kamieniami i bombami. I w gruncie rzeczy nie trzeba go specjalnie podżegać, bo człowiek taki przekonuje sam siebie pod byle pretekstem" [s.341].

"Czas leczy wszystko, wszystko oprócz prawdy" [s.345].

Zapisz

niedziela, 14 maja 2017

To jest przecudna trasa wokół Książa.

Wychodzi się ze Świebodzic, idzie Książańskim Parkiem Krajobrazowym - piękną aleją lipową, dolinką różaneczników, koło stajni ogierów i przed Zamkiem Książ skręca się na niebieski szlak. Wkracza się wtedy w krainę dolin i wąwozów, którymi płynie rzeka Pełcznica. Widać je czasem z góry, a czasem szlak wiedzie ich dnem - pięknie i rozmaicie.

Widoki cudne. Zamek można oglądać z oddalenia i z każdej strony. Wreszcie, przecinając rzekę Pełcznicę, dociera się do Starego Książa.

Ruiny Starego Książa są... jakby sztuczne. Powstały w XVIII w. Wcześniej, w IX/X był tu faktycznie zamek warowny księcia Bolka I Surowego, który opuścił go w XIII wieku, przenosząc się do Lwówka Śląskiego. W XV wieku zamek zajęli husyci, a później był siedzibą rabusiów i został zniszczony. W XVIII wieku właściciele Zamku Książ - Hochbergowie wznieśli sobie romantyczną ruinkę. Zresztą, cała trasa nazywa się trasą Hochbergów.

Później szliśmy wzdłuż rzeki Pełcznicy.

Tak, stoję na pniu, 1 metr nad rwącą rzeczką, która jest płytka. Ale "Dirty dancing" mi się przypomniał :)

Przechodzimy koło starego Cisu Bolko - ma on z 600-800 lat i ponad 2,5 średnicy pnia.

Wreszcie dochodzimy do Zamku Książ. Nie zwiedzamy tym razem, bo znamy przecież na wylot.

Zaopatrzyliśmy się tylko w lody, żeby bez kwękania dojść do Świebodzic i auta. 11 km w sumie. Na małe nóżki dziesięciolatków w sam raz.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 108
Tagi
zBLOGowani.pl