RSS
czwartek, 10 maja 2018

Pracy w ogrodzie jest tak dużo, że jakby człowiek nie lubił, to by się całkiem załamał. Ja lubię, ale i tak się czasem załamuję. Nigdy nie ma tak, że wszystko masz zrobione i się cieszysz całokształtem.

Forsycja już przekwitła, ale zdążyłam nazbierać kwiatków i zrobić: nalewkę, ocet oraz ususzyć na herbatki. Dla alergików będzie jak znalazł.

Z mniszka lekarskiego syropki na przeziębienie też zrobione :)

Tu maleńka, niedawno zakupiona magnolia gwiaździsta.

Moje ukochane różaneczniki. To jest ich czas. Pokazują, na co je stać. Mam chyba ze dwadzieścia odmian.

Maleńka azalia japońska

Berberysowy zakątek.

Paprociowe miejsce

Pani Dyrektor

10:02, lala.lu
Link Komentarze (5) »
wtorek, 08 maja 2018

Mi samej trudno w to uwierzyć, ale wykonaliśmy plan - dotarliśmy do czerwonej kropki w Gołoszycach, pokonując cały Główny Szlak Świętokrzyski w trzy dni, i jeszcze o ok. 10 km dalej do Ujazdu, by zwiedzić świetne ruiny Zamku Krzyżtopór. W sumie 105 km.

Piec hutniczy w Kuźniakach

 

Ale po kolei. Auto porzuciliśmy w Kuźniakach i pierwszego dnia dotarliśmy do Dąbrowej, pokonując 35 km Pasma Oblęgogorskiego o ziemi czerwonej od zawartości hematytu i z jego najwyższym szczytem Siniewską Górą (449 m n.p.m.). Trzeba było pokonać spore wypłaszczenia między górami i na każdy szczyt wchodzi się praktycznie od podstawy góry.


Drugiego dnia przez Domaniówkę (418 m n.p.m.) i bogatą wieś Masłów Pierwszy dotarliśmy do Pasma Masłowskiego, idąc sobie przez Klonówkę (473), Dąbrówkę (441), Radostową (451), Wymyśloną i przez wieś Krajno do Św. Katarzyny. Takie tam górki, ale człowiek się nachodził.

Tym samym znaleźliśmy się w Łysogórach. Obowiązkowo weszliśmy na Łysicę (612) - najniższy szczyt KGP i chyba najpopularniejszą górę w Świętokrzyskich, i parkiem narodowym dotarliśmy do Huty Szklanej na nocleg. W ostatniej sekundzie przed nawałnicą, mając za sobą kolejne 35 km. Już leżeliśmy w łóżeczkach, słuchając jak grad wali o szyby.

Trzeciego dnia przebyliśmy Łysą Górę (594 m npm), oglądając gołoborza - bardzo ciekawe i klasztor oblatów na szczycie - to już gorzej, bardzo komercyjne miejsce.

Następnie bokiem Chełmca, przez Kobylą Górę (391) weszliśmy w ciekawe i dzikie Pasmo Jeleniowskie - przez Jeleniowską Górę (533) i Szczytniak (554), Przełęcz Kaczmarka, Wesołówkę i Truskolaskę - szlak wiódł leśnymi ostępami, a sarnina przebiegała drogę.

Do Gołoszyc droga wiodła starożytną lipową aleją a ogromne wrażenie wywarł usytuowany obok mały cmentarz żołnierzy polskich, rosyjskich i austriackich poległych w bitwie w 1914 r.
Droga z Gołoszyc do Ujazdu była bardzo męcząca - asfaltowa i w słońcu, ostatnie 5 km podwiózł nas dobry człowiek. Pokonaliśmy dzisiaj 35 km.

W Ujeździe nocowaliśmy w prywatnym domu, bo wszystkie miejsca wszędzie były już zajęte. Ludzie zwyczajnie przyjęli nas pod swój dach, dzieląc się w dodatku pyszną kiełbach z grilla.

W sumie przewędrowaliśmy 105 km.



Wycieczka na Wielką Sowę w tak piękną niedzielę 23 kwietnia nie byłaby niczym oryginalnym, gdyby nie pomysł na mało popularny szlak - jak to się celnie wyraziła Dorotka - "od dupy strony".

Czyli od Rozdroża pod Modlęcinem, z którego skierowaliśmy się czerwonym szlakiem do Polany Potoczkowej i Gajówki w Lasocinie, a później zielonym do Starej Jodły (nie ma tam starych jodeł, ale miejmy nadzieję, że wyrosną po rewitalizacji tych zboczy i zastąpienia świerków tradycyjnym tutaj wielogatunkowym lasem).


Stamtąd niebieskim aż na Wielką Sowę (1015 m. n.p.m.). Ludzi na szlaku - niewielu, ale na szczycie - czego należało się spodziewać - pielgrzymka jak na Jasnej Górze w sierpniu.

Znaleźliśmy swój kawałek podłogi i nawet upiekliśmy kiełbaski. Kiełbaski niebezpiecznie obniżyły poziom chmielu w organizmach, więc zeszliśmy do Schroniska Sowa na piwo. Później wdrapaliśmy się z powrotem i żółtym szlakiem przez Małą Sowę dotarliśmy do Jeleniej Polany, a stamtąd czarnym w kierunku Przełęczy Walimskiej.

Na czarnym szlaku zobaczyliśmy jedną - to moje prywatne zdanie - z najpiękniejszych panoram - takie sudeckie Shire (Peter Jackson, reżyser Władcy Pierścieni też by się pewnie zachwycił).



czwartek, 19 kwietnia 2018

3 kwietnia 2018 r. odeszła w wieku 67 lat nasza Mama, Żona i Babcia...
To była piękną i mądrą Kobietą. Była świetną księgową i dobrą koleżanką. Miała tyle energii, że mogłaby oświetlić średniej wielkości miasto...


Chorowała, ale widzieliśmy postępującą poprawę. Nie przegrała walki z chorobą, ale z niekompetencją i lenistwem lekarza. Święta wielkanocne nie sprzyjają chorowaniu.

Pożegnaliśmy JĄ 10.04.2018 r. w dwóch miejscach:
* w Głogowie - gdzie mieszkała ponad 40 lat, o godz. 9:00 w Kaplicy przy ul. Świerkowej 5 (obok cm. Brzostów) - żegnali ją tam sąsiedzi, współpracownicy, znajomi i bliscy;
* w Czernicy k. Wrocławia - gdzie się urodziła i spędziła swoje dzieciństwo, o godz. 15:00 w kościele parafialnym. Tu także została przewieziona urna z Je prochami i pochowana w rodzinnym grobie.


Pozostał czyściutki, pachnący Mamą dom. Nie pozostawiła ani jednej niezałatwionej sprawy - z takich spraw czysto ludzkich, którymi niepotrzebnie zamartwiamy się na co dzień.

Jak to powiedział mój szef: na takie momenty nigdy nie jesteśmy wystarczająco dojrzali.



10:25, lala.lu
Link Komentarze (4) »
środa, 28 marca 2018

W zeszłym roku w lutym zgodnie udaliśmy się z byłym mężem do Plusa, ponieważ trzeba było zaopatrzyć nasze córki w telefony.

Operator zaproponował, żeby podpiąć dwa numery dzieci do jednej umowy jednego dorosłego, bo tak promocja była. Zgodziłam się i przez rok opłacałam w sumie trzy telefony. Ale po roku uznałam, że nie jest to w porządku, zwłaszcza że umowa miała trwać jeszcze rok:

- Czy mógłbyś płacić za telefon jednej z córek?

- Ależ oczywiście - stwierdził były mąż, który nie płaci alimentów, po czym pobiegł do operatora i... kupił córce nowy numer, który podpiął do swojej umowy.

Płaci? Płaci. A że ja muszę nadal płacić za trzy numery, bo moja umowa przecież nie została zmieniona, to już jego nie obchodzi. Nie jego pieniądze.

Mogłabym rzec, że to zachowanie miękkiego chujka...

Ale tak nie rzeknę, gdyż jestem wdzięczna byłemu mężowi za takie zachowania. On zawsze znajdzie sposób, żeby udowodnić, przypomnieć i potwierdzić, że rozwód z nim był jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.

 

11:05, lala.lu
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 118
Tagi
zBLOGowani.pl