RSS
środa, 27 stycznia 2016

Eric-Emmanuel Schmitt - TRUCICIELKA - Znak, 2011

Sympatyczne, choć nieporywające. Te cztery opowiadania łączy motyw św. Rity - od spraw beznadziejnych i temat ludzkiej motywacji, która nierzadko jest zupełnie inna niż się postronnym wydaje.

Tomikowi nadało tytuł pierwsze z opowiadań - to o kobiecie, która ponoć otruła trzech mężów i jednego kochanka. Sąd jej niczego nie udowodnił, a ona z godnością znosiła oskarżycielski wzrok całego miasteczka i ciekawskie spojrzenia turystów. W sumie nikt niczego nie wiedział na pewno, aż do chwili, gdy pojawił się młody, natchniony ksiądz...

"Powrót" też jest ciekawy - to o marynarzu, który dowiaduje się podczas rejsu, że zmarła jego córka. Tylko która? Ma cztery. Przez kilka dni, do powrotu, odczuwał masę sprzecznych myśli i emocji, łapał się na myślach, wewnętrznych licytacjach, które wywoływały w nim wyrzuty sumienia. Oczywiście, zakończenie, czyli spotkanie z rodzina w porcie, jest zaskakujące.

Ostatnie opowiadanie jest o tym, że kobieta potrafi dać mężczyźnie po pysku w taki sposób, że on jej jest za to dozgonnie wdzięczny.

piątek, 22 stycznia 2016

Ala (lat 10 i 3/4, klasa V) zerwała z Gacem, bo Gacu wyznawał zasadę, że jak stoi z kolegą, to udaje, że nie zna Ali. Po kilku dniach:

- Chodzę z Bartkiem - wyznało dziecię z filuternym uśmiechem.

- Taaak? To ten kolega, z którym ciągle rozmawiasz?

- Tak. Bał się mnie zapytać i wysłał Radka.

- I co na to Radek?

- Przyznał się, że jest posłańcem i zapytał, czy się zgadzam. Zgodziłam się.

- A co na to Gacu?

- Nic, przecież zerwałam z nim.

- Ale może jest trochę zazdrosny?

- Nieee. Jemu układa się z Billim.

Dwa dni później.

- J jak tam Bartek?

- Rozmawiamy codziennie, śmiejemy się...

- Czy coś się zmieniło, odkąd chodzicie razem?

- Dał mi pin do swojego telefonu. Ufa mi.

Dominia (lat 8 i 1/2, klasa III):

- Rozkminiamy z dziewczynami, czy pani Gosia chodzi z panem Damianem.

- No i co?

- Widziałyśmy, jak rozmawiają i pani Gosia głupiutko się uśmiechała.

Umawiam się z Dominią na kupienie zestawu Lego Friends.

- To za ile możesz mi kupić?

- Za 80 zł.

- A jak ja dołożę ze swoich 20 zł, to ty też jeszcze dołożysz?

- Dobrze, ja dam stówę, a ty 20 zł i wybierzesz coś.

W sklepie okazuje się, że wymarzony zestaw lego kosztuje dwie stówy. Gula mi podchodzi do gardła, ale ulegam. Płacę kartą i dziecko ściska uszczęśliwione kartonik. Fakt faktem, że bawimy się później długo i namiętnie.

Następnego dnia czeka mnie twarde lądowanie:

- Mamo, czy mogłabyś mi oddać moje 20 zł?

- Słucham? Przecież wydałyśmy na lego.

- Nie. Widziałam, że zapłaciłaś kartą, a moje 20 zł masz nadal w portfelu.

- Ale to nie jest już twoje 20 zł. Dołożyłaś się do lego, a ja i tak zapłaciłam dużo więcej, niż planowałam, dlatego musiałam użyć karty, bo nie miałam tyle gotówki.

- Nie chcesz mi oddać MOICH 20 zł? Które NADAL masz w portfelu? Jestem do nich bardzo przywiązana.

Co mam powiedzieć. Wiem, że to nie wychowawcze - ulegałam i oddałam.

♣♣♣

W moich młodszych czasach było takie powiedzenie "strzelić karpika", czyli otworzyć usta ze zdziwienia. No więc, jak tak czasem posłucham, to mam karpika jak stąd do Nowego Jorku.

Tagi: dzieci
10:40, lala.lu
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 18 stycznia 2016

Maciej Wasilewski - JUTRO PRZYPŁYNIE KRÓLOWA - Wyd. Czarne, Wołowiec 2013

Gdybym wiedziała, o czym jest to książka, chyba nie wzięłabym jej do ręki, przeczytanie jej  kosztowało mnie dużo emocji. Ostatecznie nie żałuję, bo dowiedziałam się o cynizmie świata i kruchości człowieczeństwa jeszcze więcej.

Pitcarin to zespół czterech wysp na Oceanie Spokojnym, pomiędzy Australią a Ameryką Południową. Tylko jedna z tych wysp jest zamieszkała - właśnie Pitcarin - przez społeczność około 60 osób w jedynej osadzie zwanej Adamstown. Jest to terytorium Wielkiej Brytanii. Wyspa została odkryta w 1767 r., a skolonizowana przez 9 angielskich buntowników okrętu oraz osiemnaściorga pojmanych Tahitańczyków w 1790 r. Stworzyli tam komunę, która przetrwała do naszych czasów.

Kiedy autor, Maciej Wasilewski postanowił się tam dostać, jeden z żeglarzy powiedział mu wprost: "Mówię ci, ta wyspa jest przeklęta. Ludzi łączy tylko współodpowiedzialność za zbrodnię". Wasilewski zapytał, czy chodzi o zbuntowanych żeglarzy sprzed ponad dwóch stuleci. Ale chodziło o coś zupełnie innego. O coś, co jest złe, zwyrodniałe, patologiczne do granic.

Tego wszystkiego autor dowiadywał się krok po kroku, składając puzzle z urywków rozmów, przypadkowo rzuconych słów, doniesień prasowych o procesie karnym z 2004 r., śledzony czujnymi oczami mieszkańców i w strachu o swoją skórę, gdy co poniektórzy domyślili się, że jest dziennikarzem.

To jest wyspa, na której silni mężczyźni uznali, że nie ma granic i mogą wziąć wszystko, gdy wyciągną rękę. Wyciągnęli po dzieci. Trudno powiedzieć, jak proces sądowy, odbywający się na oczach świata, zmienił sytuację tej pozostającej w izolacji pięknej skądinąd wyspy. Zmienił na chwilę czy na stałe, na lepsze czy na gorsze? Nie jest to niestety, oczywiste.

Wczoraj - 17 stycznia - odbyło się we Wrocławiu oficjalne otwarcie Europejskiej Stolicy Kultury. Podczas gali - jak donoszą media (nie byłam) - wybuczany przez publiczność został wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. Ten sam, który chciał odwołania spektaklu "Śmierć i dziewczyna", wcześniej go nie obejrzawszy nawet.

Gliński mówił:

- Jeśli przeanalizujemy korzenie cywilizacji europejskiej i jej kultury, to nasuwa się refleksja, że nie byłoby jej bez zdolności ludzi do samoograniczenia wynikającego z wartości chrześcijańskich - mówił minister Gliński. Przestrzegał też, że wartości europejskie nie są dane na zawsze, a nawet powinniśmy o tym pamiętać, że źle pojmowane mogą stworzyć rzeczy niepożądane. Zdaniem Glińskiego warto być uważnym, bo te wartości ciągle bywają zagrożone, warto nie ulegać dyktatowi silniejszych

I za to został źle potraktowany przez publiczność. Niesłusznie. To niewłaściwe zachowanie - chyba bardziej znaczące byłoby milczenie.

Zresztą, Gliński powiedział kilka okrągłych zdań, z którymi trudno się nie zgodzić.

To prawda, że "wartości europejskie nie są dane raz na zawsze" - do tych wartości należą wolność kultury, jednostki, piękna lekcja liberalizmu, długa historia demokracji - faktycznie, trzeba je chronić, nie pozwalając na dyktat silniejszych, którzy akurat są przy władzy i myślą, że wszystko im wolno.

piątek, 15 stycznia 2016

Terry Pratchett
BLASK FANTASTYCZNY

Drugi tom opowieści o Świecie Dysku był jeszcze lepszy niż pierwszy. Mag Rincewind okazuje się bądź co bądź bardzo dzielny, a jego towarzysz Dwukwiat na chwilę ściąga różowe okulary turysty przeświadczonego o tym, że nim mu się nie może stać, bo "on się nie miesza". Tym razem obaj ratują Świat Dysku, gdyż wielki żółw A'Tuin, płynąc w Kosmosie, sprawia wrażenie, że chce zderzyć się z umierającą gwiazdą - czerwonym olbrzymem.

W tym tomie mamy cudowny opis ludzkiego fanatyzmu zarówno w wydaniu tłumu, jak i jednostki żądnej władzy. Mamy też pyszny wątek bohatera, o którym od kilku dziesiątków lat krążą legendy, on jednak - kurczę - ciągle żyje, tylko jest już stary, bezzębny i z hemoroidami (czy bohaterom wypada się starzeć?) Oraz wątek kobiety uprawiającej bardzo męski zawód i zatrudniającej mężczyzn (co za nietakt)

Wszystko zaprawione na tyle cudownym sarkazmem, że idę sobie zakupić następny tom.



 
1 , 2 , 3
Tagi
zBLOGowani.pl