RSS
czwartek, 28 lutego 2013

Dostałam dzisiaj trudne i odpowiedzialne zadanie.

To znaczy, zawsze mam trudne i odpowiedzialne, ale dzisiaj wyjątkowo plus jeszcze poważne. Wróciłam wcześniej z pracy, usiadłam, postawiłam kubas z kawą. Muszę się skupić i wykrzesać z siebie to, co najlepsze. Nawet dzieci czują, że dzisiaj nie wolno mi skakać po głowie.

18:13, lala.lu
Link Komentarze (18) »
wtorek, 26 lutego 2013

- Mamo, daj mi syrop.

- Dam Ci, jak posprzątasz w pokoju. Zobacz, jaki tam bałagan.

Młodsza podchodzi i zamyka drzwi prowadzące do pokoju dziecięcego.

- Już posprzątałam.

(Nie mam nic do dodania, zamurowało)

18:14, lala.lu
Link Komentarze (10) »
niedziela, 24 lutego 2013

Zainspirował mnie wpis u Matki86, która wspomniała opowieść swojej babci o tym, że kiedyś ojcowie nie angażowali się w wychowanie dzieci. Panował patriarchat.

A dzisiaj? Nadal panuje, choć w rodzinnym sensie teraz mamy raczej rządy dzieci. Jakby to nazwać? - dzieciarchat, babyarchat?

Teraz ważne są dzieci: należy się poświęcać, rezygnować z pracy, rezygnować z siebie, na wszystko może ci zabraknąć pieniędzy, ale na rozrywki i edukację dziecka stanowczo nie, dzieci sie nie bije, na dzieci się nie krzyczy, dzieciom się pozwala, dzieci się tłumaczy... nie mówię, że to całkowicie źle, ale czy też dobrze?

 

 

20:36, lala.lu
Link Komentarze (48) »
sobota, 23 lutego 2013

Jest sobota. Rosół robiony po nowemu pyrka sobie na małym ogniu już od półtorej godziny. Wytrzymałam pięć dni bez komputera w domu, czyli bez bezsensownego przerzucania stron w necie. Odwyk nie jest więc stracony. Tym bardziej że:

a) Doczytałam kapitalną książkę Oriany Fallaci "Wywiad z władzą". Fallaci to moja ulubiona dziennikarka, Włoszka, w 2006 r. zmarła na raka, ale przez wiele lat przeprowadzała jako korespondentka wywiady z różnymi przywódcami tego świata, tłumaczone przez wszystkie dzienniki europejskie i amerykańskie. Dokumentowała największe konflikty XX wieku, zresztą dlatego wzięłam tę książkę do ręki, chciałam sobie przypomnieć trochę historii współczesnej. Moje ulubione kawałki, to rozmowaz Chomeinim - przywódcą Iranu, któremu Fallaci rzuciła islamski czador pod nogi, wywiad z Kaddafim - przywódcą Libii i sponsorem wszelkich frakcji terrorystycznych na świecie, którego grzecznymi pytaniami doporowadziła do absurdu. Ciekawe były też rozmowy z Robertem Keneddym, Arielem Szaronem, Dalajlamą, Lechem Wałęsą, Mieczysławem Rakowskim.

To, co ją odróżnia od współczesnych dziennikarzy, to nie tylko niewiarygodna inteligencja, z jaką potrafiła pytaniami narzucić pętlę na szyję rozmówcy i zacisnąć, ale to, że nie udawała nigdy dziennikarskiego obiektywizmu, który każe się dziennikarzowi kryć ze swoimi poglądami: - Niech mi pani uwierzy. - Nie, nie wierzę panu. Kiedy rozmawiała z Mieczysławem Rakowskim w 1982 r., poruszyła wątek, że kiedy on wspierał stan wojenny, jego synowie poprosili o azyle polityczne, pierwsza żona odeszła i działała w opozycji, a druga prawie odeszła z tego samego powodu. Fallaci podsumowała: Jest pan naprawdę tragiczną postacią. Nie rozumieją pana nawet ci, którzy pana kochają i których pan kocha. Mimo to nie chce przyznać, że jest w błędzie. I kto z naszych dziennikarskich tuzów by sobie pozwolił?

b) Przeczytałam - rozrywkowo i odprężająco - romans historyczny pt. "Złoto czarownic" Heidi Rehn. Dobrze napisane powieścidło historyczne, którego akcja dzieje się w drugiej połowie XVII wieku, zaraz po wojnie trzydziestoletniej. Główna bohaterka Magdalena dowiaduje się, że jej ojciec nie był prostym żołnierzem, ale potomkiem bogatej rodziny kupieckiej, handlującej bursztynem, podobnie jak przodkowie jej męża, tyle że obie rodziny nienawidziły się i w tajemniczych okolicznościach opuściły Królewiec. Mąż opuszcza żonę, wyruszając na szlak kupiecki, ale nie w tę stronę, w którą miał wyruszyć, po trzech dniach kobieta wraz z córką i tajemniczą kuzynką zostają niespodziewanie wygnane z domu przez wierzycieli i wyruszają w podróż, żeby rozwikłać zagadki, co się oczywiście udaje. Nie wszystko kończy się dobrze. Ciekawe, miejscami trzymające w napięciu, dobrze się nocami czytało. Powieść jest zamkniętą całością, więc nie trzeba sięgać po następny tom.

Tydzień był ciężki z różnych względów. Robota w pracy wydaje się nie mieć końca, jest nie do przerobienia. Robota w domu - podobnie. Rozpoczęłam sobotę wyszorowaniem podłogi w kuchni, zaraz udam się do łazienki w tym samym celu.

 

 

11:46, lala.lu
Link Komentarze (11) »
niedziela, 17 lutego 2013

Obiecałam przepis na chleb, toteż podaję. Właśnie włożyłam do foremek i czekam aż urośnie. Przepis zawdzieczam bardzo miłej, mądrej Pani.

Zaczyn:

- szklanka letniej wody

- szklanka mąki żytniej

- zakwas ze słoika

Wszystkie składniki zarobić w misie, przykryć ścierką i pozostawić na 12 godzin.

Ciasto:

- 1 kg maki pszennej

- 2 szklanki mąki krupczatki

- 1 szklanka otrąb (np. pszennych albo żytnich)

- 2 dkg. drożdży,

- 3 łyżeczki soli,

- 4 szklanki letniej wody,

- 1 szklanka ziaren (słonecznik, dynia, sezam, siemię itp.)

Drożdże rozrobić w wodzie, połączyć z zaczynem i pozostałymi składnikami, dokładnie wyrobić (zajmuje mi to ok. kwadransa). Następnie odłożyć do słoika 3 łyżki stołowe ciasta (na zakwas). Zakwas przechowywać w zamkniętym szczelnie słoiku w lodówce przez maksymalnie 10 dni.

Ciasto włożyć do foremek (2-3 keksówki) wysmarowanych oliwą z oliwek, wyrównać. Można posmarować białkiem lub posypać nasionami górę chleba. Pozostawić na około godzine do wyrośnięcia. Piec 15 min. w temperaturze 160 st. C, potem 45 min. w tem. 200 st. C

Smacznego!

22:54, lala.lu
Link Komentarze (31) »
 
1 , 2 , 3
Tagi
zBLOGowani.pl