RSS
niedziela, 27 grudnia 2015

Terry Pratchett "Kolor magii"

Przeczytałam tę pierwszą część cyklu o Świecie dysku. To opowieść fantasy angielskiego pisarza - z typowo angielskim poczuciem humoru, sporą dawka ironii i ciepła.

Fałszywy (bo zna tylko jedno, choć potężne zaklęcie) mag Rincewind wędruje po świecie dysku z Dwukwiatem - mieszkańcem odległego imperium, który wybrał się w podróż swojego życia, na zwiedzanie. Oczywiście wpadają w różne tarapaty, bo świat jest bezwzględny albo raczej pełen względnej moralności, a poza tym niebezpieczeństw i przemocy.

- Czy ciebie nigdy nic nie martwi? - pyta tchórzliwy i pesymistyczny Rincewind.

- Ciągle żyjemy, prawda? - odpowiada na to Dwukwiat, patrząc na wszystko oczami zafascynowanego turysty.

Albo innym razem:

- Dlaczego zawsze panikujesz? - zapytał rozdrażniony Dwukwiat?

- Ponieważ całe moje życie przemknęło mi przed oczami i nie trwało to długo - odpowiedział Rincewind.

Tak czy inaczej ubawiłam się.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Dlatego wczoraj odbyliśmy seans w kinie:

No, pierwszych trzech części (czyli 4, 5 i 6) nic nie pobije. Mam do nich ogromny sentyment. Seans zakończył się postanowieniem, że wyciągnę płyty i zrobimy sobie w domu maraton.

Starsza fascynuje się Yodą i ostatnio trudno się z nią skomunikować:

Ja: Masz coś zadane?

Ala: Może mam, a może nie mam.

Ja: Będziesz ubierać choinkę?

Ala: Czego Yoda nie przewidzi, tego nie ma.

i tak w kółko.

Wreszcie dzisiaj za kwadrans 8.00

Ala: Mamo pomóż mi przymocować karton do drewna.

Ja: A na kiedy to masz zrobić?

Ala: Na dzisiaj.

Ja: Jak sobie Yoda pościeli, tak się wyśpi.

niedziela, 20 grudnia 2015

Taki "Jurassik park" zdarzył mi się przedwczoraj. Rozważałam ostatnie selfie, ale przypomniałam sobie, że mam niepomalowane rzęski ;)

***

Nie kupiłam jeszcze żadnych świątecznych prezentów.

14:23, lala.lu
Link Komentarze (7) »
piątek, 11 grudnia 2015

Zastanowiłam się, co wiem o Peru. Niewiele: Andy, Machu Picchu, Inkowie, konkwistadorzy, Francisco Pizarro - a ostatnio polscy męczennicy.

Książka Mario Vargas Llosa "Rozmowa w Katedrze" otwiera oczy na ten odległy kraj: ogromną biedę, korupcję rządzących, zamachy stanu, prostytucję, narkotyki, podwójne życie każdego - począwszy od szofera Murzyna po ministrów. Znakomicie opisane mechanizmy służby bezpieczeństwa - wszechobecnej, cichej, skutecznej, powszechnie znienawidzonej. Rewelacyjnie opisane relacje międzyludzkie na szczytach władzy - kiedy wszyscy zależą od jednej osoby i to cudowne porozumienie wszystkich, żeby w stosownej chwili tę osobę unicestwić.

Ta powieść nie należy do łatwych w czytaniu. Wymaga skupienia, ponieważ akcja dzieje się jednocześnie na kilku płaszczyznach czasowych i przestrzennych, i jeszcze poznajemy, co bohaterowie myślą.

Lata 50. Władze objął Manuel Odria po prawicowym puczu wojskowym obalającym rządy nacjonalistycznej partii APRY. Przez kilka lat trwały jego autorytarne, konserwatywne rządy, pod powierzchnią których bulgotał kolejny zamach stanu. W tych realiach historycznych Vargas wymalował obraz społeczeństwa peruwiańskiego - służący, panowie, tradycje kolonialnej, kasty społeczne, obyczaje, intrygi, przedmiotowość kobiet, przedmiotowość biednych, wszechmoc i bezkarność bogatych.

Dziennikarz Santiago, ratując swojego psa z rąk rakarza, spotyka dawnego szofera swojego ojca. Siadają w knajpie "Katedrze", zaczynają pić i rozmawiać - i tak wyłania się cała opowieść.

Ta powieść została napisana w 1969 r. Przeczytałam dopiero teraz wydanie z 2008.

Mario Vargas Llosa to peruwiański pisarz i dziennikarz, ur. w 1936 r. Nagrodę Nobla otrzymał w 2010 r.

piątek, 04 grudnia 2015

Przychodzisz do pracy w stroju... piątkowym, lekko spóźniona... i nagle przypominasz sobie, że za półtorej godziny bierzesz udział w wielkiej uroczystości...

Prawdziwie elegancka kobieta nie wpada w panikę, tylko wyciąga z biurowej szafy, zawsze przygotowany, odpowiedni strój i szpilki, znika z biurową kosmetyczką na chwilę w łazience i jest gotowa.

Ale to nie mój przypadek.

Mój polegał na tym, że pobiegłam - bez stresu - do galerii i w ciągu godziny zakupiłam odpowiedni stój, wyciągnęłam szpilki z bagażnika, poprawiłam make-up tym, co miałam w torebce i... byłam gotowa.

Jednak nic nie jest porównywalne z chwilą, gdy wołasz z przymierzalni panią i prosisz o mniejszą rozmiarówkę ♥

Tagi: kobieta
16:06, lala.lu
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl