RSS
niedziela, 18 grudnia 2016

Kuba Jabłoński KIEDY MĘŻCZYZNA STAJE SIĘ OJCEM. LISTY OJCA DO SYNA O MAŁŻEŃSTWIE

Charaktery, Kielce 2016

 Lubię tę książkową serię "Charakterów", są w niej rzeczy mądre i skłaniające do refleksji. Tak jest i tym razem. Choć pierwszą refleksję mam raczej smutną: ilu jest ojców, którzy chcą i potrafią rozmawiać ze swoimi synami o byciu mężczyzną, o ich ewentualnej w przyszłości roli męża?

Mottem jest zdanie: "Nie ma miłości bez obecności". Prawda.

Kuba Jabłoński - psycholog z zawodu i ojciec trzech synów - w formie dziesięciu listów, ciepłych i osobistych, napisał, jak to jest z tym małżeństwem: "Chcę zatem pisać o wysiłku budowania małżeństwa opartego na dwóch fundamentach. Pierwszym z nich jest zaufanie, które rodzi się z uczciwości i zaangażowania. Drugim - bliskość i intymność, których budulcem jest wspólnota i jedność" [s.9].

W książce są poruszone różne tematy: gotowości do małżeństwa, zaufania, tajemnic, intymności, kłótni, zdrady...

Autor pisze, iż brak autorefleksji, nieznajomość bagażu przeszłości, mitów rodzinnych czy schematów zachowania albo ugrzęźniecie na pewnym poziomie rozwojowym i brak świadomości takiej sytuacji mogą uczynić mężczyznę bezradnym, często zagubionym i cierpiącym. To z kolei prowadzi do nadmiernej koncentracji na sobie i swoim bólu albo do zaprzeczania swojej bezradności. Obie te reakcje uniemożliwiają dokonywanie zmian.

Wyjaśnia też, skąd w mężczyźnie bierze się lęk przed małżeństwem: Otóż to lęk przed bliskością, którą ono niesie ze sobą, może być spowodowany doświadczeniami wyniesionymi z domu, życiem w rodzinie, w której mężczyzna doświadczał licznych zranień, upokorzeń czy braku poczucia bezpieczeństwa. Albo wzrastał w rodzinie, w której panował chłód, rodzice byli dla siebie nieobecni, dominowała emocjonalna pustka. Nie ma wtedy zranień, ale jest pusto.

Przejmująco napisał także o bliskości: "Poczucie bliskości może pojawić się także wtedy, gdy czujemy się bezradni, przezywamy załamanie, doświadczamy ogromnej samotności pojawi się ktoś, kto da nam wsparcie i pomoc (...). Ta ważna bliskość jest reakcja na coś, co się zdarzyło, ale trwało niedługo. Podkreślam tu słowo "reakcja", bowiem oznacza ona, że bliskość jest wtedy także incydentalna i nietrwała. Na takiej bliskości nie możemy budować niczego trwałego. Trwała bliskość pojawia się jako stan, a nie reakcja. Wiąże się m.in. ze świadomym decydowaniem o oddaniu drugiej osobie we własnym obszarze psychologicznym" [s. 44].

A w innym już liście - o intymności - stwierdza: "Do życia potrzebujemy wielu czynników. Jeden z nich - moim zdaniem najważniejszy z psychologicznego punktu widzenia - to obecność i dostępność drugiego człowieka". :) Trudno się nie zgodzić.

Zaś przeciwieństwem intymności jest samotność., ale także bezwstyd. Intymność otwiera. Kiedy doświadczamy intymności, chcemy z druga osobą dzielić się dosłownie wszystkim. Samotność zamyka. Kiedy doświadczamy samotności, przeżycia stają się nieznośnym ciężarem. Bardzo chcemy się go pozbyć, dlatego pomniejszamy znaczenie naszych doznań, nie zwracamy na nie uwagi, kulimy się w sobie, zamykamy. Dominującymi uczuciami są ból, beznadzieja, bezsilność, nieufność do ludzi, smutek [s. 74].

To ciekawe rozważania nie tylko dla synów, ale i dla córek. Byłoby cudownie, gdyby mogli je przemyśleć, zanim koncertowo spieprzą swoje związki.

 

sobota, 17 grudnia 2016

Paula Hawkins DZIEWCZYNA Z POCIĄGU
Świat Książki, Warszawa 2016

Wcale się nie dziwię, że ta książka już rok po wydaniu została zekranizowana. Jest świetna - duszny, gęsty thriller rozgrywający się w rzeczywistości oraz w umyśle głównej bohaterki.

Słyszałam zarzut, że akcja za wolno się rozkręca. Ależ! Akcja jest celowo spowolniona na początku jak umysł i reakcje alkoholika, którym jest Rachel. A przyspiesza, gdy bohaterka usiłuje wytrzeźwieć i przypomnieć sobie, czy widziała zamordowaną w dniu zbrodni.

Ta książka pokazuje, że ludzie żyją iluzjami na temat swój i bliźnich, że nie przejmują rzeczywistości takiej jaka ona jest. Wygodniej ukryć się za kłamstwem.
Książka jest jeszcze o tym, że niewiele wiemy o ludziach, nawet bliskich: (...) no wiesz, myślisz, że kogoś znasz, a tymczasem..." (s. 231). No tak, nie da się zaprzeczyć.

Bohaterka mówi gdzieś na początku: "Piękne słońce, bezchmurne niebo, nikogo do zabawy, nic do roboty. Takie życie, życie, którym teraz żyję, jest trudniejsze latem, kiedy wszędzie jest tyle światła (...), kiedy wszyscy wychodzą z domu, kiedy są rażąco, wprost agresywnie szczęśliwi. To męczy i jeśli się do nich nie przyłączysz, czujesz się podle" (s.13). A jednak ciąg dalszy udowadnia, że to co widzimy albo nam się wydaje nie musi mieć związku z normalnością albo szczęściem. I nic takiego jak normalność nie istnieje.

Nie widziałam filmu, a bardzo chcę zobaczyć.



Andrzej Batko
SZTUKA PERSWAZJI, CZYLI JĘZYK WPŁYWU I MANIPULACJI
Helion, 2011

Polecam tę książkę, żeby sobie poczytać i dowiedzieć się, ale nie polecam przyswojenia umiejętności, do której autor - psycholog - zachęca.

To prawda, że dzięki słowom komunikujemy się z bliźnimi i kształtujemy rzeczywistość. Miło jednak, gdy czynimy to naturalnie i autentycznie. Gorzej, gdy dobieramy słowa w taki sposób, aby wymusić na kimś zmianę myślenia nie siłą argumentu, ale manipulacją - językowym oszustwem.

Przykład: Naprawdę próbuję Ci zaufać.

Odbiorca słyszy pozornie pozytywny komunikat, a jednak nie czuje się dobrze. Powodem jest słowo "próbuję", które w istocie oznacza, że o żadnym zaufaniu nie ma mowy.

Przykład: Czy już wiesz, o której godzinie spotkamy się dzisiaj?

Tu zmusiliśmy odbiorcę, żeby nieświadomie zaakceptował fakt, że się z nami dzisiaj spotka.

Autor wyjaśnia, jak pojedyncze słowa wpływają na umysł człowieka, jego stany emocjonalne i procesy decyzyjne. A odpowiedni szyk zdania oddziałuje na psychikę. Proszę bardzo! Można poćwiczyć i mówić w sposób perswazyjny, wpływać na umysły ludzi, ich zachowania i odczucia.
Ta książka jest o tym, jak łączyć fragmenty realne i wmawiane, żeby te ostatnie grzały się w świetle tych pierwszych i zostały podświadomie przyjęte przez odbiorcę jako prawdziwe i własne. Jak podważyć w człowieku jego wiedzę o sobie i zaufanie do siebie.

Przykład: Czy przestałeś już kraść?

Dostałam kiedyś liścik z wykorzystaniem programowania neurolingwistycznego, bo tak to się nazywa. I doznałam szoku.

Po pierwsze, dlatego że autor obraził moją inteligencję, mylnie uznając, że nie zauważę pewnej sztuczności struktur językowych.

Po drugie - i dużo ważniejsze - znokautował mnie tak totalny brak szacunku do mnie jako autentycznego, czującego człowieka. Bezpardonowe uprzedmiotowienie, z jakim się nigdy dotąd nie spotkałam.

I to osobiste doświadczanie każe mi polecić tę książkę, aby łatwiej demaskować oszustwa i manipulację. A jednocześnie nie polecać umiejętności jako szkodliwej, wręcz uśmiercającej normalność ludzkich relacji.



czwartek, 15 grudnia 2016

Christian Jungersen ZNIKASZ, Znak, Kraków 2015

tłum. Mateusz Borowski

Nagle okazuje się, że Frederik ma guza mózgu usytuowanego na płacie czołowym. Jego choroba, cichutko narastająca przez lata, dokonała spustoszenia nie tylko w ciele, ale przede wszystkim zmieniła jego osobowość, wpłynęła na decyzje, pozbawiła ludzkiej zdolności współodczuwania... Dla żony Mii stał się zupełnie obca osobą, o innym zachowaniu i nawet zapachu. Poza tym Frederik sprzeniewierzył wielką górę pieniędzy, którymi dysponował jako dyrektor szkoły. Czeka go proces, którego wyrok rozstrzygnie, czy był on odpowiedzialny za swoje czyny, czy odpowiedzialnością należy obarczyć chorobę.

Jeśli chorobę, to jak popatrzeć na wszystkich dewiantów, oszustów, gwałcicieli... może mają niezdiagnozowane uszkodzenia mózgu? Ta powieść stawia pytania o granice odpowiedzialności i wolnej woli.

Mija nie wie, czy ostatnie - jej zdaniem najszczęśliwsze - lata ich małżeństwa spędziła z autentyczną osobą? Czy jest odpowiedzialna za tego człowieka? Czy powinna czuć się winna, gdy chce go opuścić?

Co decyduje o człowieczeństwie? Procesy neurobiologiczne w mózgu?

Świetnie się czyta.

Tagi
zBLOGowani.pl