RSS
niedziela, 22 marca 2015

Krótko mówiąc, zdychałam i jeszcze trochę zdycham. Nie pamiętam, żebym aż tak mocno i długo była chora. Przyczepił się wirus i nie chciał odejść po weekendzie - a kysz, a kysz szatanie - nawet czosnek nie pomógł. Poszłam do lekarza, co mi się normalnie nie zdarza (ostatnim razem byłam w październiku 2013 r.), dał zwolnienie (moje pierwsze od 5 lat) i kazał leżeć. Położyłam się więc we wtorek i tak leżałam do piątku (szmat czasu - skomentowałam wszystkie posty na fejsbuku). Nałykałam się w tym czasie masę cukru (syropy, tabletki do ssania itd.), że moją dietę szlag trafił (schudłam 4 kg, co i tak jest nieźle). Kości pozbierałam w sobotę i z trudem utorowałam sobie ścieżkę do kuchni - taki zrobili mi bałagan w tym czasie. Powinnam jeszcze leżeć, bo lepiej mi tylko trochę, ale dom wołał o pomstę do nieba - musiałam posprzątać. Jutro idę do pracy, na samą myśl, jakie pobojowisko tam zastanę, robi mi się słabo. Nie mogę pozbyć się kaszlu.

Tymczasem moje starsze dziecię unika uczenia się ułamków. Nawet najchętniej pobiegła do kościoła, byle by odsunąć z ważnych powodów matmę.

 



Tagi: choroba
14:34, lala.lu
Link Komentarze (7) »
sobota, 07 marca 2015

 

Jeżu... jestem tak zajęta i zarzucona obowiązkami, że chyba padnę. Nie ma chwili... Odeszła mi gazeta do robienia - szkoda, lubiłam - ale jak to bywa głupiego robota znajdzie...

Nawet nie mam chwili na bloga, odnotowuję z przykrością.

22:46, lala.lu
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 02 marca 2015

Jesteśmy tam z Romką, bo właśnie wysiadłyśmy z autostopu, a tydzień wcześniej obroniłam dyplom 

- to najlepszy czas, gdy człowiek czuje się beztrosko nieśmiertelny.

Mediolan, Padwa, Bolonia, Wenecja, Rzym...

Dedykowałam swoim uczniom, już absolwentom, bo mi ostatnio niektórzy pisali, że szkoła średnia, to był ich najlepszy okres.

 

Mediolan. Za nami stoi katedra, tak piękna, że trudno uwierzyć, że jest dziełem ludzkich rąk. Należy ją oglądać z lornetką, bo na wysokościach średniowieczni budowniczowie doznawali iluminacji i oddawali się różnych fantazjom.

Padwa. Za nami uniwersytet, gdzie Kochanowski i inni... Czuć przy nim nie tylko majestat wyższej uczelni, ale ducha intelektualnej wolności, którego naszym szkołom zwyczajnie brakuje, zamieniając je w konserwy.

Bolonia...

Wenecja, której rekomendować nie trzeba... Ależ się za nią stęskniłam!

Wenecja, choć mogłoby to być każde inne przyjemne miejsce we Włoszech.

Rzym, jak widać.

To są zdjęcia z 1998 roku. Czyli dawno. Ale kto powiedział, że nie ma powrotów do przeszłości?


Tagi: ja
16:34, lala.lu
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 marca 2015

 

Jakbym nie zrobiła wówczas foty, to dziś bym sama nie uwierzyła.
Po wprowadzeniu się do męża wytargowałam całe dwie półki. Z trudem. Nie mógł zrozumieć, przecież jego rzeczy zajmowały tylko jedną.


16:09, lala.lu
Link Komentarze (9) »
Tagi
zBLOGowani.pl