RSS
środa, 30 kwietnia 2014

Ala zaszczepiona, obie pojechały do babci na długi weekend - ale fajnie.

Materiały z różnych firm poodbierane na jutrzejszą imprezę, na której nie muszę być - ale fajnie.

Sprzątam ze stołu w swoim gabinecie. Od dawna nie używam już biurka, bo jest za małe. Wszystko, nad czym pracuję lub co mi zalega mam rozłożone na dużym stole konferencyjnym i przy nim siedzę z laptopem. Jednak właśnie sprzątam - ale fajnie.

Pan Mąż skręca meble i nawet nie słyszę, czy złorzeczy - ale fajnie.

Za chwilę wychodzę z pracy (napisało mi się: z domu. Ciekawe, co Freud by na to powiedział).

18:01, lala.lu
Link Komentarze (3) »
niedziela, 27 kwietnia 2014

Przyjechali dziś panowie - 4 chłopa - i zabrali, co trzeba. Poprosiłam, żeby znieśli mi moje stare meble na dół. Z biurkiem poszło łatwo, z nadstawką komody też, ale komoda... stara, wielka, przedwojenna, częściowo dębowa komoda okazała się zbyt wielkim wyzwaniem. Ostatecznie odkręcili ramę z nogami. Podniszczyli, bez stolarza się nie obejdzie.

Jest też jaśniejsza strona życia - komoda stoi na dole do góry nogami i ukazuje dno poryte przez korniki - lepiej to zobaczyć późno niż wcale. Będę leczyć. Czyli zakupię specjalny preparat kornikobójczy, strzykawy z igłami i będę wstrzykiwać do dziurek, a następnie zaszpachluję jakimś klejem żywicznym.

Pan Mąż się awanturował od rana, ale z dobrym skutkiem - rozkręcił i wywalił ten obrzydliwy narożnik z salonu, na który nie mogłam już patrzeć. A co się nasłuchałam, a co drzwiami natrzaskał... Na fali emocji rozkręcił też nasze łóżko - "bo na tym materacu nie da się już spać". Fakt, wspominałam już o tym jakiś czas temu, ale nikt nie słyszał. Tylko że z powodu materaca nie ma sensu rozkręcać całego łóżka. No to gdzie teraz będziemy spać? Może lepiej skręcić z powrotem i zamówić nowy materac? Może skręci.

To tylko przeniesienie dzieci z dołu do góry, a tyle stresu.

sobota, 26 kwietnia 2014

Pan Mąż tuż przed świętami pokazał ludzką twarz. Pogodził się z żoną, pomalował strych i dogadywał się... aż do dziś. Dziś wylał frustracje, co jest wyraźnym znakiem, że święta wielkanocne się skończyły. Wścieka się, bo:

- na sobotę przyjechała teściowa (czyli moja mama), która w dodatku ośmieliła się przywieźć obiad i wyprasować górę prania (skandal! przecież ja to powinnam zrobić i z uśmiechem na ustach odmówić pomocy, a nie ją przyjąć);

- w poniedziałek rano przyjadą meble Ali i trzeba skręcać (przy okazji dowiedziałam się, że jestem bezguście, mebli nie widział, ale na pewno są okropne);

- jutro przyjedzie człowiek po dotychczasowe meble dziewczynek (Panu Mężowi chyba zrobiło się szkoda, ale mi zupełnie nie i cieszę się, że są w dobrym stanie - gops wskazał dwie rodziny, które tych mebli potrzebują, jednej spalił się dom i nie mają nic, a drugiej zmarła matka, zostawiając ojcu małe dzieci i bieda u nich aż piszczy). Szafa i łóżko nie są wystarczające, żeby wyposażyć pokój prawie czwartoklasistki, która chce mieć ładnie i młodzieżowo, wierzę, że jak dostaną te swoje pokoje i nowe ładne mebelki będą chciały o nie dbać i poczują, że coś naprawdę do nich należy;

- trzeba pomalować pokój na dole (już mi powiedział, że dziewczynkom w tym roku nie będzie malował ścian, pomaluje, jak się przybrudzą - dodam tylko, że pierwszym i ostatnim razem te pokoje były malowane 7 lat temu);

- źle zorganizowałam wszystko, bo trzeba było zaczekać do wakacji, aż młode wyjadą (nie wiem, w czym przeszkadzają), a w ogóle to cała inicjatywa jest bez sensu (powinny siedzieć w jednym pokoju i się wkurzać na siebie);

- mam zamiar sprowadzić swoje, beznadziejne i śmierdzące, meble z góry na dół i umieścić w dotychczasowym pokoju dziewczynek, który tym samym częściowo zrobi się moim pokojem;

- dzisiaj kosił trawę, a przecież to okropne zajęcie, Pan bowiem jest zdania, że ogród jest dla człowieka, a nie człowiek dla ogrodu (ja osobiście tak samo uważam, z tą różnicą, że ogród będzie dla człowieka wtedy, gdy człowiek o ogród zadba, ale ja ponoć nigdy nie mam racji);

- wysłałam dzieci na za drogie ferie zimowe, czy znowu mam zamiar je wysłać na za drogie wakacje? (przecież nie mam nic przeciwko, żeby znalazł lepsze i tańsze).

Mam serdecznie dosyć. Święta się skończyły, mogę się nie odzywać.

Od wtorku do piątku jeździłam solidnie na rowerze - w sumie po 30 km, do pracy i z powrotem. Jestem zadowolona, że mi się udało, mam zamiar od poniedziałku kontynuować.

 

22:08, lala.lu
Link Komentarze (18) »
środa, 23 kwietnia 2014

Przewiesiłam laptopa przez kierownicę i pojechałam wczoraj na rowerze do pracy - 15 km. Poszło nieźle. Akcesoria i ciuchy wyjściowe miałam w plecaku, zostawiłam je później w pracy. Powrót był mniej udany, bo złapała mnie burza z piorunami - przeczekałam w ogrodniczym. Wieczorem byłam zdolna tylko do minuty plank.

Za chwilę jadę.

Tagi: ćwiczę
06:50, lala.lu
Link Komentarze (7) »
wtorek, 22 kwietnia 2014

Nie, nie każdy wpis będzie poświęcony ćwiczeniom, ale nie zrzuciłam zdjęć z ogrodu.

Więc: 1) rozgrzewka 10 min. z filmiku, 2) brzuch By, by Muffin Top 10 min., 3) brzuch One Week - 3 min., 4) 1,2,6,7 z tablicy.

Jestem z siebie bardzo zadowolona.

00:30, lala.lu
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi
zBLOGowani.pl