RSS
czwartek, 31 lipca 2014

 

Moje dziewczyny opowiadały szczegóły minionej kolonii. Skupiły się na niesprawiedliwości społecznej, jaka wszystkich spotkała. Niesprawiedliwość polegała na tym, że wszystkie konkursy wygrywała córka kierownika i zgarniała wszystkie nagrody.

- Przypadek? - pyta retorycznie moja starsza córa. 

Za to młodsza podeszła do sprawy od innej strony:

- Mamusiu, czy mogłabyś zorganizować kolonię? A my byłybyśmy Twoimi córkami na tej kolonii...

- Kochanie, oczywiście, przecież organizuję kolonię. Wyjeżdżamy już w niedzielę.

- Naprawdę?!!! I będziesz kierowniczką tej kolonii?!!! - Oczy młodej zrobiły się jak pięć złotych.

- Ależ tak! - odpowiadam. - Ja jestem kierowniczką kolonii, wy dwie jesteście córkami kierowniczki kolonii, a tatuś jest kolonistą.

- Acha...

 

(Moje starsze dziecko jest prostolinijne, śmiałe i pierwsze idzie ginąć na barykadzie; moje młodsze dziecko to szara eminencja - narozrabia, wycofuje się i przygląda rozwojowi wypadków, jakoś bardziej dostosowane do rzeczywistości)

 

Tagi: dzieci
15:40, lala.lu
Link Komentarze (3) »



Serdecznie zapraszam do głosowania w konkursie internetowym Onetu w 9 edycji T-Mobile Nowe Horyzonty.

Gorąco popieram film "Jak głęboki jest Ocean?" Filipa Syczyńskiego.

Link poniżej.

...Zobacz więcej
14:57, lala.lu
Link Komentarze (5) »
wtorek, 29 lipca 2014

Młode wróciły w niedzielę wieczorem z kolonii (całe, zdrowe, zadowolone, wszy nie widzę).



W poniedziałek rano przy śniadaniu dialog ze Starszą:

- To Ty idziesz do pracy?!

- Idę. A co myślałaś?

- Mam numer do Twojej pracy. Zadzwonię i porozmawiam z .... (i tu pada nazwisko najważniejszego szefa).

- A o czym Ty chcesz rozmawiać z .... (wiadomo kim) - pytam zdumiona.

- Żeby dał Ci wolne do końca wakacji.



Niedługo wyjeżdżamy, ale zanim to nastąpi mam długą listę zadań do wykonania. Przerasta mnie to. Przede wszystkim przegląd samochodu i wystąpienie o nowy dowód rejestracyjny, ale najpierw tymczasowy. Dzisiaj próbowałam się zarejestrować elektronicznie do kolejki powiatowego wydziału komunikacji. Niestety. Cały czas wyskakiwał mi komunikat, że e-mail niezgodny z hasłem - czyli błąd systemu (przypomniała mi się opisana uprzednio scenka z kiosku ruchu).



Potwornie dużo w pracy. Tak dużo, że aż czuję bezwład. Zewsząd atakują mnie e-maile i telefony, wszystko dookoła ma prędkość światła, a ja czuję, jakbym działała w jakimś zwolnionym tempie, jakbym poruszała się w wodzie.

Zwykle też mogłam coś w domu nadrobić, a teraz nie jestem w stanie zająć się pracą zawodową. Mimo nawału siedzę w rabatkach jakbym chciała zaczarować czas.

Dziś zrobiłam listę zadań na kilka dni do odhaczania. Jak już się pojawia taka lista, to znaczy, że już naprawdę jest źle.

W tak zwanym międzyczasie przeczytałam trzy książki. Muszę się zebrać i zrecenzować. Dwie zasługują, trzecią zjadę.

piątek, 25 lipca 2014

Ja bym nie stała, ale Pan Mąż zapragnął sobie kupić. Do kasy podeszły trzy panie i wywiązała się rozmowa ze sprzedawczynią:

- Dostałyśmy esemesem powiadomienie, że jak kupimy paczkę tych papierosów, to drugą dostaniemy za darmo.

- Nic o tym nie wiem.

Konsternacja.

- No, dobrze. Sprawdzę.

Sprawdza na wykazie promocji, długi to wykaz.

- Faktycznie jest. Jak panie kupią paczkę tych papierosów, to drugą mają za darmo.

- To poprosimy.

- Białą czy niebieską?

- Białą.

- Kosztuje tyle a tyle.

- Jak to?! Ta druga paczka miała być za darmo!

- Promocja dotyczy tylko niebieskich, a panie wzięły białą.

Konsternacja.

- To dać niebieską?

- Tak, poprosimy niebieską.

- Kosztuje tyle a tyle. Nie! Nie można płacić kartą!

- Dlaczego?! 

- Bo mam zepsuty terminal. trzeba zapłacić gotówką.

Konsternacja i szukanie.

- Dziękuję. Teraz muszę wpisać kod z esemesa z komórki.

Dają komórkę z esemesem.

- Ojej, kod nie wchodzi.

- Dlaczego?

- A bo dzisiaj wszystko źle działa!!

W końcu nie kupiły tych papierosów.

 

Ciężkim wzrokiem patrzyłam na Pana Męża, który podsumował:

- Jak można robić promocje z kodami w kraju, w którym wszystko źle działa?

środa, 23 lipca 2014

Totalnie mi odbiło, ale mam zbyt przekorną naturę i muszę władować się na minę. Po prostu muszę, bo nie żyję.

Przystąpiłam kilka dni temu do zamkniętej grupy na fejsie pt. Koty.

Gdyż lubię koty, a właściwie uwielbiam; zawsze uważałam, że to kot ma człowieka, a nie na odwrót; gdyż mam kota, w dodatku niewidomego i kombinuję, jakby tu sprowadzić do domu drugiego.

Najpierw natknęłam się na post, w którym kobieta napisała, że własnie jej ośmioletni kotek wpadł pod koła samochodu. Pod postem rozpętało się dla tej kobiety piekło, normalnie proces inkwizycyjny z wyrokiem "winna" i palenie na stosie. Klubowiczki uznały, że nie zadbała o bezpieczeństwo swojego kota i jest nieodpowiedzialna.

Diabeł mnie podkusił i opisałam, jak to mój ślepy kot łazi po kilku posesjach i zawsze wypuszczam go z domu, kiedy tylko sobie tego zażyczy. Łomatko! Usłyszałam nie tylko o braku mózgu i skrajnej nieodpowiedzialności, ale zagrożono mi sądem a jedna z pań stwierdziła, że będzie śledzić moje wpisy i jak się dowie, że mój kot zginął pod samochodem albo został ranny, to natychmiast poda mnie do sądu - bo "ta osoba (czyli ja) byłam tu ostrzeżona". W dyskusji brało udział ze 30 osób, niektórzy nieśmiało próbowali mnie wesprzeć, aż jedna z pań powiedziała, że widać, że jestem tu nowa i jeszcze nie wiem, że nie przegadam.

Bowiem kota należy wyprowadzać na smyczy, niewidomego najlepiej w ogóle nie wyprowadzać, tylko zapewnić mu bezpieczny ruch w domu. Na okna i balkon należy założyć siatki ochronne, koniecznie metalowe, żeby kot nie przegryzł.

Zaproponowałam, że dla dobra kota należy raczej przeprowadzić się na wieś i zamiast ciasnego balkonu, zapewnić mu ogród.

Wszelka ironia nie miała racji bytu.

Wreszcie usłyszałam, że grupa myśli tak, a ja jestem jednostka, która myśli inaczej. Zaproponowałam w ślad za inną panią (która też inaczej myśli), żeby może mnie wykluczyć z grupy za odmienność myślenia. 

Wreszcie adminka skasowała cały post. Szkoda, zacytowałabym co nieco.

Ps. Kot ciągle żyje.

Tagi: kot
17:47, lala.lu
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2 , 3
Tagi
zBLOGowani.pl