RSS
piątek, 21 lipca 2017

Nie sądziłam, że dożyję czasów, w których przyjdzie mi w Polsce wraz z innymi ludźmi wołać o demokrację. I pisać list do prezydenta. Tak było wczoraj - 20 lipca 2017 r.

Zdjęcie Mieczysława Michalaka, @Agencja Gazeta

Te już moje, przecież byłam w tym tłumie. Tam po lewej.

Ludzie zapominają, że nic nie jest dane raz na zawsze. Że trzeba dbać, pilnować, zabiegać, troszczyć się. O wszystko: o zdrowie, o związek, o demokrację...

Jeśli sąd nie będzie niezależny, jak zaskarżać błędne ustawy, jak zaskarżać skorumpowanych urzędników?

Sędziowie wybierani kwalifikowaną większością głosów w Sejmie? To ja proponuję, żeby tak wybierać też profesorów, nauczycieli, lekarzy i artystów. Po co kwalifikacje, umiejętności, doświadczenie i wiedza...

Pan prezydent tymczasem jest zajęty - full romantyzm na Helu. Wobec tego, co się dzieje w kraju, każdy normalny przywódca nie urlopowałby się.

Wiem, wiem, jestem "zdradziecką mordą", ale za to ładną ;)

czwartek, 20 lipca 2017

Zamek Drahim - stoi na przesmyku między jeziorami Drawsko i Żerdno we wsi Stare Drawsko. Tam właśnie mieszkaliśmy w agroturystyce.

Ruinka z zewnątrz wygląda niezbyt zachęcająco. Taka tam kupa cegieł. Zastanawiałam się, czy w ogóle warto wchodzić.

A tymczasem w środku całkiem ciekawie urządzony i wystylizowany zamek średniowieczny. Z izbami książęcymi, rycerskimi, z kuźnią, piecem chlebowym, paleniskiem, izbą tortur oczywiście.

Zamek został wybudowany przez joannitów w 1360 r. w celu ochrony pogranicza Brandenburgii na trakcie z Wielkopolski do Kołobrzegu. Został zdobyty przez wojska króla Władysława Jagiełły w 1407 r. Pozostawał w rękach polskich do 1688 r., zburzony przez wojska rosyjskie.

Świetny! Obecnie w środku rekonstrukcja osady średniowiecznej. Można tu zanocować. Ponoć odbywają się tu różne imprezy rycerskie albo średniowieczne.

środa, 19 lipca 2017

Oczywiście, pozwiedzaliśmy.

Pałac barokowy w Siemczynie, siedziba jednej z największych arystokratycznych rodzin pomorskich von Golz. Zbudowany w latach 20. XVIII wieku.

Sam pałac zamknięty, choć widać, że właściciel remontuje. Z zabudowań gospodarczych zrobiony został elegancki hotel.

Do pałacu przylega park o powierzchni ponad 3 ha, założony w XVIII wieku. Oprócz licznych lip, dębów, klonów, świerków, buków znajduje się tu bezcenna i unikatowa aleja grabowa - to bindaż, czyli specyficznie formowane drzewa, aby tworzyły tunel z fantazyjnie poplątanych gałęzi. Dzisiaj już to jak tunel nie wygląda. Od 50 lat nikt nie formuje i drzewa zaczęły rosnąć prosto. Tylko do pewnej wysokości widać fantazyjnie powyginane gałęzie i pnie.

wtorek, 18 lipca 2017

Zaliczyłam pierwszy w życiu urbex -czyli urban exploration, czyli zwiedzanie miejsca, które kiedyś tętniło życiem, a obecnie odchodzi w zapomnienie i niszczeje.

Niektórzy mają takie hobby: wyszukują i zwiedzają namiętnie podobne miejsca. Doświadczyłam emocji, jakie temu towarzyszą.

Ja coś takiego znalazłam na wyspie Bielawie, na którą dostaliśmy się jachtem. To największa wyspa na Jeziorze Drawskim i piąta co do wielkości w Polsce. Teren należy do Drawskiego Parku Krajobrazowego, ale na środku znajduje się opuszczone domostwo i sady, powoli zagarniane przez las. Wrażenie niesamowite.

Jak widać, wyobraźnia niektórych zwiedzających poszła w kierunku horroru :)

Nie, nie, piwnicę sobie odpuściłam.

Mi zwykle szkoda starych mebli.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem żeglowałam. Coś mi się majaczy, że zaraz po maturze. Można rzec - tak dawno, że się nie liczy.

No to pojechałyśmy z dziewczynkami i dziadkami nad Jezioro Drawskie. Jeden z moich braci utrzymuje tam swój jacht i pływa na nim w każdej wolnej chwili, o ile nie jeździ jeepem po ekstremalnych rajdach.

No to pojechałyśmy i przez tydzień jacht pozostawał do naszej dyspozycji.

Jezioro Drawskie jest ogromne, ma prawie 1800 ha i 12 wysp. Dziewczyny, zachwycone, miały na czym poszaleć :)

Ala niespodziewanie zrobiła się taką śliczną panienką... Teraz - jak to się mówi - będę musiała pilnować całej wsi.

Oprócz żeglowania towarzystwo łowiło ryby. Dziadek dał profesjonalny sprzęt i wszystko wytłumaczył. A panienki nakładały te robaki i cierpliwie gapiły się w spławiki. Nie mogłam uwierzyć, że są w stanie tyle wytrwać w spokoju.

 

Za to ja byłam wyluzowana na maksa. Mogłam sobie leżeć i czytać książki.

 Oczywiście towarzystwo uskuteczniało pływanko w jeziorze. I skakanko z jachtu.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl