RSS
poniedziałek, 29 września 2014

W moim ogrodzie z wypielęgnowanym trawnikiem pojawił się kret.

Gdyby mój kret zajmował się tym, czym powinien, czyli zżeraniem ukrytych pędraków, byłby mile widzianym gościem. Ale nie, mój kret robi mi z trawnika kretowisko.

Więc wzięłam najpierw preparacik do wypłoszenia z brzydkim zapachem, ale kret pozostał nieczuły i w odpowiedzi wykopał mi jeszcze kilka dodatkowych kopców. No to wzięłam odstraszacz dźwiękowy, ale kret go czasem wywala z ziemi, bo mu jednak przeszkadza.

Dziś poszedł w ruch karbid... Oj, to był cios. Trudno, w dupie mam, że krety są pod ochroną.

Kret jest w moim ogrodzie realny, a w pracy... też mam takiego kreta, co nic pozytywnego nie wnosi, ale dużo niszczy. Kolega z pracy na wspólnym na szkoleniu powiedział mi właśnie: karbidem szkodnika.

 

21:02, lala.lu
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 22 września 2014

Starsza przyniosła dzisiaj ze szkoły dwa dowcipy, którymi się szybko podzieliła:

1) Przychodzi gwałciciel do sklepu i mówi: Poproszę kinderki.

2) Przychodzi gwałciciel do sklepu i mówi: Poproszę Kubusia.

Nas z mężem zatkało.Oczywiście wyjaśniłam natychmiast, dlaczego to nie jest śmieszne, ale gnojka, który to przyniósł do szkoły sprałabym na kwaśne jabłko. Bosz... czym mnie to dziecko jeszcze oświeci?

Tagi: dzieci
21:31, lala.lu
Link Komentarze (11) »
sobota, 20 września 2014

Wychowawczyni Ali z nauczania początkowego postawiła poprzeczkę wysoko. Dla siebie, dzieci, rodziców i innych nauczycieli. Ala W czwartej klasie trafiła znowu dobrze - w każdym razie tak się zapowiada. Wychowawczyni jest matematyczką - ostra i charyzmatyczna.

Ale Dominia nie ma takiego szczęścia. 

Uczy ją pani, która była wychowawczynią Ali w przedszkolu i była raczej dobra, wymagająca i konsekwentna. Ale kiedy przeszła do szkoły, dostrzegam zmianę na gorsze: brak charyzmy, konformizm i brak kreatywności.

W zeszłym roku dzieci nigdzie nie pojechały (bo niby za małe), ale też nie przygotowały żadnego przedstawienia... Ala jednak jeździła i to kilka razy w roku a przedstawienia były co roku od pierwszej klasy.

Na wywiadówce u Domini zadałam pytanie, czy dzieci dostaną listę lektur i czy pani zrobi im konkurs czytelniczy. Pani stwierdziła, że nie. Jak to nie?! Oczywiście natychmiast powołałam się na przykład Ali, która listę lektur dostała - musiała przeczytać jedną książkę na miesiąc, a były to lektury od stu stron (jedynie Szewczyk-Dratewka miał 40 stron). Pani stwierdziła, że nie chce robić przykrości dzieciom, które słabiej czytają i źle wypadłyby w takim konkursie. Zapytałam więc, czy równanie w dół jest odpowiednim sposobem kształcenia grupy.

Odezwały się jeszcze trzy kobiety, ale delikatniej niż ja (bo ja to mam jednak wredny charakter) - powiedziały, że dzieci przecież lubią rywalizować, więc coś można byłoby zaproponować... ale odezwał się jeden tatuś, który stanowczo rzekł, że on nie życzy sobie, żeby do czegokolwiek zmuszać jego dziecko. I  pani chwyciła się tej wypowiedzi jak deski ratunkowej. - No nie chcą inni rodzice...

Szlag mnie trafił. A trafił mnie dlatego, że ja mojemu dziecko czytać każę. Codziennie. Oczywiście jest opór materii, bo przecież nie kazali w szkole. I zamiast wsparcia ze strony nauczycielki - obstrukcja.

Ala już w drugiej klasie, opisując lektury, uczyła się formułować opinie, charakteryzować bohaterów etc. Że już o ćwiczeniu ortografii nie wspomnę.

W przyszłym tygodniu pójdę na rozmowę, ale muszę sobie podstawę programową do klasy drugiej poczytać.

 

wtorek, 16 września 2014

Po ostatnich wypadkach w naszym domu zawołaliśmy firmę, która zamontowała nam czujniki ruchu i podłączyła nas do swojego monitoringu.

Przepytaliśmy kilka firm i padło na jedną lokalną firmę ochroniarską. Właściciel postanowił dać nam promocję i... obniżył cenę o jakieś trzy stówy. No, fajnie...

Ale wkrótce zaczęły się schody, bo najpierw uważnie przeczytaliśmy umowę i nanieśliśmy swoje poprawki. Następnie chcieliśmy zapłacić przelewem. Oj, nie do zrobienia. Skoro więc ma być gotóweczka, to poprosimy fakturę.

I tu Pan się zmartwił, bo te trzy stówy zniżki, to właśnie ten VAT, którego nie mieliśmy zapłacić, bo mieliśmy nie chcieć faktury.

Ale my jednak chcemy zapłacić więcej i dostać fakturę.

I tu Pan się znowu zmartwił, bo chciał nam wystawić fakturę z 23% VAT, a my mu pokazujemy, że powinien z 8%, bo tak wynika z ustawy.

Pan wreszcie stwierdził, że - "niech stracę" - wystawi nam z 23%, ale możemy zapłacić netto. Na to ja już się nie zgodziłam. Powiedziałam, że chcę normalną poprawnie wypełnioną fakturę z właściwą wysokością VAT-u. 

- Coś kombinujecie - powiedział Pan. Jutro ma przyjechać z fakturą.

23:15, lala.lu
Link Komentarze (14) »

Właśnie ukończyłam 40 lat.

 

Jestem zasadniczo rozsądna, sprawiedliwa i odważna. I jeszcze kilka innych dobrych rzeczy mogę o sobie powiedzieć.

Złych też.

Doszłam do miejsca, gdzie nic nikomu nie muszę udowadniać. Jestem dobra w tym, co robię.

Czasem jednak zrobię coś tak głupiego, że później nie śpię przez to całą noc. Tak jak teraz - coś komuś powiedziałam w tajemnicy, a teraz boję się, żeby nie wykorzystał w publikacji. Jestem zasadniczo łatwowierna i naiwna. A doszłam do miejsca, gdzie za łatwowierność i naiwność płaci się wysoką cenę.

Tyję w zastraszającym tempie. Jeśli czegoś z tym nie zrobię, to będzie katastrofa. 

Nie jestem zadbana, bo nie poświęcam sobie czasu.

 

Potrafię zatracić się w pracy, ale nie w odpoczynku.

Nie cierpię kłamstwa, zwłaszcza bezinteresownego (potrafię zrozumieć, kiedy ktoś kłamie, bo się boi). Nie toleruję braku kompetencji - brak kompetencji u kogoś, kto powinien być kompetentny, doprowadza mnie do szału i ma przechlapane. 

Właściwie poniższy obrazek uzupełnia bilans:

 

 

 

 

 

 

 

01:55, lala.lu
Link Komentarze (21) »
 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl