RSS
środa, 31 października 2012

Jest takie przysłowie, że co ma wisieć, nie utonie.

Może i nie utonie, ale wisi pokracznie. Właśnie rodzę tekst - nie ten tutaj na blogu, ale inny, który muszę zapisać w "moich dokumentach" i niedługo będzie potrzebny. Ten tekst to relacja z wydarzenia, które odbyło się dwa miesiące temu. Zamiast napisać od razu, odłożyłam, bo mi się nie chciało, bo miałam inne zajęcia, bo byłam zmęczona, a raczej zajechana inną robotą. Teraz też jestem, nic się nie zmieniło, ale napisać trzeba. Najgorsze jest to, że nie da się napisać bez uprzedniego przesłuchania (i przepisania) kilku godzin nagrań. Co za koszmar. Słabo się nagrało, słabo słyszę i jeszcze na temat, który wcale nie jest mi bliski.

Słucham, stopuję, piszę, cofam, słucham jeszcze raz, poprawiam, sprawdzam w googlach nazwiska i nazwy, i tak na okrągło. Przerobiłam 1/4 pierwszej taśmy z dwóch. Nie brzmi dobrze, prawda?

Postanowiłam dzisiaj urodzić ten tekst, choćby nie wiem co, ponieważ to niejedyny odłożony materiał, który muszę przerobić. A jak już będę miała go za sobą, poczuję się lepiej.

Zaparzam właśnie piątą zieloną herbatę. Od jakiś dwóch tygodni pracuję nad wyrobieniem nawyku picia zielonej herbaty, która ponoć wspomaga odchudzanie. No więc, jak nadgorliwy neofita zaparzam piątą i rodzę... ten... tekst.

 

22:07, lala.lu
Link Komentarze (7) »

Dzisiaj miałam urlop.

To się tak rzadko zdarza, że nie wiedziałam, co robić z tak pięknym dniem.

Postanowiłam popracować.

Nie, nie, żartowałam.Postanowiłam zupełnie coś innego, ale i tak wyszło, że popracowałam. Wolny
dzień, to dobry dzień na nadrobienie zaległości w pisaniu na kompie (a zbliża mi się termin oddania kilku tekstów, dziś jeszcze nie mam na dobrą sprawę żadnego). Trochę posprzątałam w zakątkach domu, do których nie zaglądałam od kilku tygodni (tak, tak, są takie miejsca w moim domu. Perfekcyjna Pani Domu dałaby mi popalić). Trochę pograbiłam liście w ogrodzie i pozbierałam zimowe jabłka. Są pyszne, sporo ich jeszcze wisi na drzewach, ale z roku na rok są coraz mniejsze, nic dziwnego, bo drzewa stare.

Mój wolny dzień skończył się o 14.00, kiedy poszłam po dzieci do szkoły i przedszkola. Ale i tak było
fajnie.

Jutro wszystkich świętych, sprzedaję dzieci babci do niedzieli. To dopiero fajnie.

20:40, lala.lu
Link Dodaj komentarz »
Tagi
zBLOGowani.pl