RSS
poniedziałek, 27 października 2014

1.

Bez względu na to, ile bananów kupię, znikają w ciągu dwóch dni.

2.

Prasowanie w moim domu nie ma końca. Za każdym razem, kiedy mam nadzieję zobaczyć fotel wydobyty spod góry prania, Pan Mąż robi wycieczkę na strych i przynosi...

 

Tagi: dom
20:30, lala.lu
Link Komentarze (4) »
czwartek, 23 października 2014

Jestem w Warszawie całe cztery dni. Szkoda, że zimno, zawsze jak przyjeżdżam to jakoś zimno albo leje. Dlatego dzisiaj nie poszłam na spacer do Łazienek.

Plan napięty - najpierw wywiad z mądrym człowiekiem, następnie całodniowe seminarium, dzisiaj luz - ale z powodu zimna siedzę w bibliotece i pracuję na własnym kompie, jutro forum dyskusyjne i do domu.

Mam tani nocleg na Krakowskim Przedmieściu, ale bez jedzenia - śniadanie rano w pobliskiej knajpce kosztuje mnie 30 zł. Drogo, odzwyczaiłam się od cen miasta. Przed chwila byłam na barszczu i naleśniku plus grzane wino (bo ciągle mi zimno) - 40 zł.

Odniosłam wrażenie, że Warszawa jest pełna obcych ludzi. Kilka razy zapytałam jak dojechać - nikt nic nie wie, nikt nie jest z Warszawy.

Dobrze się wyrwać ze swojego grajdoła. O postaci, którą przycisnęłam w wywiadzie (a później mój szef mnie przycisnął tak, że ledwie uszłam z życiem i wcale nie wiem, czy na pewno), wychodzą coraz straszniejsze rzeczy. Czekam. Chcę mieć satysfakcję.

 

17:22, lala.lu
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 października 2014

W samochodzie Starsza oznajmia:

- Kacper mnie rzucił.

- Jak to Cię rzucił? Znalazł sobie nową dziewczynę? - pytam.

- Tak. Moją najlepszą koleżankę - mówi grobowym głosem Starsza.

- To w takim razie nie była Twoja najlepsze koleżanka - stwierdzam.

- No ale co mam zrobić? Wywalić ją z ławki?

- A Kacper coś powiedział? Był Twoją sympatia prawie trzy lata.

- Nie, nie odzywa się do mnie.

- Beznadziejny. Nie odzywa się do Ciebie, bo Cię rzucił? Co zrobiłaś?

- Napisałam mu umowę rozwodową.

- ?!

- No, taką, żeby nie było później, że to moja wina. Miał się tylko podpisać.

 

Zatkało. My w domu nie mamy żadnej umowy rozwodowej - żeby była jasność.

 

- A mnie rzucił Maciek?! - dodaje z tylnego siedzenia Młodsza.

- Jaki Maciek? Pamiętam, ze sympatyzowałaś z Kubą.

- To było dawno - mówi Młoda.

- Ale ja nic nie widziałam o Maćku.

- Nie było o czym - wtrąca ponuro Starsza.

 

 

Tagi: dzieci
21:54, lala.lu
Link Komentarze (12) »
środa, 15 października 2014

Ja się kąpię, Starsza (klasa IV, lat) przyszła pogadać:

- Musisz mi kupić stanik - stwierdza. - Oprócz mnie i trzech dziewczynek wszystkie inne noszą.

- Ale może są większe od Ciebie.

- No, są większe i grubsze, ale w przyszłym semestrze, to już chyba będę musiała nosić. Nie cieszę się, będzie mnie cisnąć.

- Misiu, ale stanik dobiera się tak, żeby nie cisnął, nie martw się. Też mi się wydaje, że masz jeszcze trochę czasu.

- A wiesz, że dziewczyny z mojej klasy mają już włosy w tym miejscu i pod pachami. Fuj!

- A skąd wiesz?

- Bo mi mówiły, a zresztą widziałam na basenie. Oooo fuj!!!

- Nie martw się, taka kolej rzeczy.

- A wiesz, co jest najgorsze - wzdycha Starsza.

- ?

- Sikanie krwią.

- Kotku, ale to się nie sika krwią, tylko trochę plami. Nosi się wtedy podpaski, przecież widziałaś u mnie.

- I jeszcze pieluchy... o Boże...

- Naprawdę niepotrzebnie się zamartwiasz.

- A jak się tatuś dowie?

- Niby o czym?

- No, wiesz o czym.

- Kotku, tatuś jest dorosłym człowiekiem i wie, o co chodzi.

- Idę.

Poszła. Z ciężkim sercem.

 



W samochodzie:

- Coś Wam kupiłam - mówię.

- Ala! Mama ma dla nas niespodziankę! - woła Dominia.

- Największą niespodzianką w moim życiu było to, że się urodziłaś - oznajmia teatralnie ponurym głosem Starsza.

(ledwo udaje mi się nie parsknąć)

18:49, lala.lu
Link Komentarze (7) »
piątek, 10 października 2014

Wracam z Alą ze szkoły i słyszę:

- Dostałam dzisiaj jedynkę.

- Za co?!!! 

- Z polskiego. Nie zrobiłam czegoś tam.

- Jak mogłaś zapomnieć i dostać jedynkę?!

- Ale nie dostałam drugiej.

- Jakiej drugiej? Drugiej jedynki? Za co?!

- No przecież mówię, że nie dostałam. Lepiej mieć jedną jedynkę niż dwie. 

- Co?!!

 

Za to młoda nic nie je i ma włączonego agresora od dwóch tygodni - prawie codziennie uwaga w zeszycie. Powiedziałam jej dzisiaj, że wołam pogotowie, niech ją zabierają do szpitala i nakarmią kroplówką.

 

 

Tagi: dzieci
21:04, lala.lu
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl