RSS
sobota, 10 listopada 2012

Muszę popracować. Na środę umówiłam się z człowiekiem, że oddam mu do dalszej obróbki COŚ, co teraz spędza mi sen z powiek.

No dobra, wychodzę z bloga i do roboty! (to znaczy najpierw po kawę)

 

 

 

21:36, lala.lu
Link Dodaj komentarz »

Dzisiaj, chociaż jest sobota, uczestniczyłam służbowo w pewnej uroczystości. Skądinąd bardzo miłej, więc nie narzekam. Musiałam się też dość elegancko ubrać: wskoczyłam w buty na bardzo wysokim obcasie, gajerek i bluzeczkę w modnym różu pudrowym (to mój najlepszy zakup z września).

Po uroczystości, korzystając z okazji, że jestem w mieście i już nie w pracy, poszłam sobie na shoping do galerii. To dla zdrowia - ponoć kobieta w galerii potrafi nastukać nawet 20 km.

Ale nie o tym chciałam...

Otóż, w każdym sklepie byłam traktowana z najwyższym szacunkiem, atencją i uwagą. Wszystkie panie były miłe, chciały mi pomagać, odwieszały mi płaszcz, żebym wygodnie buszowała po wieszakach i w ogóle... Byłam zdumiona, bo kiedy wpadam na zaplanowane i długie zakupy, to nikt się wobec mnie tak nie zachowuje. 

Przyczyna? Strój klientki! Byłam uczesana, wymalowana i ubrana elegancko, a elegancki strój śmierdzi forsą.

Normalnie, jak się nastawiam na dzień shopingu, to ubieram wygodne sztruksy do szybkiego ściągania i wygodne botki do stukania tych kilometrów. I co? Taka bylejaka pani?

W każdym razie rozkoszowałam się dzisiaj chwilą. W tych bardzo wysokich obcasach obeszłam tylko dwa piętra. Żakiet, spódnica i dwie bluzki przylgnęły do mnie mocno i bardzo prosiły, żebym za nie zapłaciła i zabrała je do domu. Nie, nie, nie mogłam odmówić. 

 

 

21:27, lala.lu
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 listopada 2012

Jedno zadanie za mną. Było wyczerpujące. Wystąpienie się udało, ale czy wróciłam z tarczą? To się okaże, gdy podjęte będą decyzje. Ale czy będą? I kiedy?

Straciłam tydzień (znaczy poświęcalam czas na iine równie ważne zadania), jeśli chodzi o realizację innego zadania. Takiego, które musi się niedługo zmaterializować. Mam przygotowanych 20 stron z 60, a i to nie do końca.

Jutro idę do pracy :(

Czy nie chcielibyście czasem być swoim własnym kotem?

 

 

19:37, lala.lu
Link Komentarze (2) »
czwartek, 08 listopada 2012

Jutro mam wystąpienie na trudny i niewygodny temat. Muszę elegancko powiedzieć, że coś jest bez sensu, bo wpływają na to czynniki obiektywne (da się wyliczyć i wskazać miejsca) i ktoś się nie przykłada (da się wskazać osoby i miejsca). Z tym drugim będzie gorzej, bo trzeba ominąć zgrabnie personalia, a argumenty i komentarz wypowiedzieć tak, żeby nie zdobyć więcej wrogów niż się ma, a jednocześnie doprowadzić słuchaczy do wniosków, które powinny być wyciągnięte.

To raczej nie mój poziom dyplomacji, powiedzmy sobie szczerze.

Nie mogę spać, a powinnam, bo muszę być przed 7 w pracy, a to znaczy, że muszę wyjechać o 6, czyli wstać o 5. Boli mnie z nerwów żołądek.

Od dwóch dni działa u nas zasada, że dzieci wieczorem wybierają sobie (pod czujnym okiem mamusi) ciuchy na następny dzień. Ranek jest przez to lepszy.

Żeby tak jeszcze góra prania się wyprasowała...

Tagi: praca
23:13, lala.lu
Link Komentarze (2) »
środa, 07 listopada 2012

Cały dzień przygotowywałam raport w pewnej istotnej kwestii. Jutro będę go kończyć i przygotowywać się do wystąpienia. A w piątek mam wystąpienie przed gremium decydującym. Muszę się przygotować na ostrzał (nie wszyscy są przyjaźnie nastawieni) i na unikanie komentrzy własnych (mam taki niewyparzony język, że zawsze muszę powiedzieć, co myślę, a czasem lepiej, żebym zmilczała).

Dostałam też dzisiaj lekcję.

Poprosiłam panią z innego działu, żeby była uprzejma posprawdzać pewne dane, do których tylko ona ma dostęp. Odrzekła, że w dwa dni, to ona nie zdąży, bo źle się czuje i może jutro z tego powodu nie przyjdzie do pracy, bo ma także zaległy dzień urlopu i może raczej z tego powodu nie przyjdzie jutro do pracy. To była znakomita lekcja uniku - jeszcze nie opanowałam.

Postanowiliśmy z P. wprowadzić zasady w naszym domu. Bo kto tu właściwie rządzi? P. uważa, że on nie rządzi. Ja uważam, że rządzę czasami. Dzieci uważają, że rządzą, a czasem odbiera się im ten przywilej. Od dziś więc rządzą zasady - nie wszystkie od razu, ale zaczniemy od przygotowania sobie ciuchów na jutro. Żeby rano było mniej newrowo.

 

 

 

 

18:13, lala.lu
Link Komentarze (2) »
Tagi
zBLOGowani.pl