RSS
czwartek, 10 stycznia 2013

Młodsza (5,5 roku).

- Mamusiu, jestem bardzo głodna, zrób mi naleśnika.

- Jakiego naleśnika? Wiesz, która jest godzina? W pół do dziesiątej.

- Ale ja chcę naleśnika.

- Kromeczka.

- Buuu, obiecałaś, że zrobisz, naleeesnikiii!!!! Ja chcę naleeeśniiikaaa z nuteeeellą!!!!

(Następuje chwila dyskusji, zakończona kapitulacją matki)

- Dobrze, zrobię Ci te naleśniki, ale spróbuj nie zjeść!

- Chcę tylko dwa.

- Jesteś okropnym tyranem.

- Słowo się odwraca i do właściciela wraca.

(Wymowny gest matki palcem wskazującym w kierunku drzwi).

 

15:14, lala.lu
Link Komentarze (6) »
wtorek, 08 stycznia 2013

P. relacjonuje sprawdzanie czytelniczych umiejętności Młodszej w drodze do przedszkola, bo ciągle pozostajemy w szoku:

- Co tu jest napisane?

- "Witajcie w przedszkolu".

- Przeczytałaś?

- Nie.

- To skąd wiesz, że tak jest tu napisane.

- Ja wszystko wiem albo dużo - (Powiedziane ponoć ze śmiertelną powagą).

P. do mnie: Ja się jej boję.

Ja do P.: A to w ogóle nasze dziecko?

 

 

23:20, lala.lu
Link Komentarze (19) »

Nie pamiętam, gdzie wcześniej to przeczytałam, bo z całą pewnością nie było mi obce, ale dziś ktoś zacytował na swoim blogu:

Planujesz - jesteś panem swojego czasu; nie planujesz - czas jest twoim panem.

Przypomniało mi się wtedy doświadczenie, które robił nam mądry nauczyciel na lekcji. Brał duży przezroczysty słoik i mówił: żeby dobrze zarządzać swoim czasem, trzeba rzeczy najważniejsze (duże kamienie), bez których nic się dalej nie potoczy, włożyć do słoika najpierw; później rzeczy, które zrobić trzeba (kamienie średnie), bo należą do naszych obowiązków; następnie takie, których w zasadzie nie trzeba, ale warto (małe); wreszcie takie, których nie trzeba, ale wypada (piasek); na końcu takie, których nie trzeba i nie warto (woda).

Doświadczalnie pokazał, że w tej kolejności wszystko się zmieści w słoiku, nawet bezproduktywne gapienie się w telewizor. Gdy tylko zmieni się tę kolejność, zawsze na coś zabraknie miejsca, a najczęściej na te rzeczy najważniejsze. A najgorzej robić to w odwrotnej kolejności, wtedy czasu nie starczy na nic albo tylko na to, co nieważne i niewartościowe.

Widziałam to doświadczenie ze 25 lat temu i pamiętam, jak próbowaliśmy ten słoik załadować inaczej, ale bez skutku.

No więc dzisiaj rzetelnie planowałam. Z kalendarzem i długopisem w ręku. Co mam zrobić i kiedy oraz ile czasu powinno mi to zająć. Zdarzyło Wam się na przykład, że otwieracie skrzynkę pocztową a tam 25 e-majli, na które odpowiadacie przez trzy godziny albo i dłużej? Mi się zdarzyło...

Nie wiem, gdzie zakwalifikować odgruzowanie samochodu w środku - wypada czy warto?

A pobuszowanie po wyprzedażach?

 

23:11, lala.lu
Link Komentarze (8) »
niedziela, 06 stycznia 2013

- Czy my dzisiaj pójdziemy do kościoła? - zapytała Starsza w niedzielne południe.

- Obawiam się, Kochanie, że dzisiaj  wstaliśmy mocno za późno i już nie zdążymy na ostatnią mszę.

Zapadła cisza na dłuższą chwilę.

- Kto ma grzech? - zapytała wreszcie Starsza z niepokojem.

- Chyba ja, bo to ja za długo siedziałam w nocy przy kompie i nie wstałam na czas, i nie obudziłam Ciebie.

- No, wiesz, mamusiu, tatuś też ma grzech, bo on wstał wcześnie, ale nas nie obudził!

- W sumie, masz rację.

Po dłuższej chwili odzywa się Młodsza, zajęta dotąd zabawą i nieuczestnicząca w wymianie zdań:

- Pogoda też ma grzech. Ciągle pada i pada.

♣♣♣

Wieczorem okazało się jeszcze, że Młodsza czyta. Duka, ale czyta. Zatkało nas wszystkich.

 

 

 

17:26, lala.lu
Link Komentarze (3) »
Tagi
zBLOGowani.pl