RSS
wtorek, 08 stycznia 2013
niedziela, 06 stycznia 2013

- Czy my dzisiaj pójdziemy do kościoła? - zapytała Starsza w niedzielne południe.

- Obawiam się, Kochanie, że dzisiaj  wstaliśmy mocno za późno i już nie zdążymy na ostatnią mszę.

Zapadła cisza na dłuższą chwilę.

- Kto ma grzech? - zapytała wreszcie Starsza z niepokojem.

- Chyba ja, bo to ja za długo siedziałam w nocy przy kompie i nie wstałam na czas, i nie obudziłam Ciebie.

- No, wiesz, mamusiu, tatuś też ma grzech, bo on wstał wcześnie, ale nas nie obudził!

- W sumie, masz rację.

Po dłuższej chwili odzywa się Młodsza, zajęta dotąd zabawą i nieuczestnicząca w wymianie zdań:

- Pogoda też ma grzech. Ciągle pada i pada.

♣♣♣

Wieczorem okazało się jeszcze, że Młodsza czyta. Duka, ale czyta. Zatkało nas wszystkich.

 

 

 

17:26, lala.lu
Link Komentarze (3) »
sobota, 05 stycznia 2013

Internet i blogosfera są wciągające. A robota czeka. Obiecałam sobie, że nie zajrzę dopokąd nie wyrobię planu - muszę napisać dwa teksty i spisać coś z taśmy. Najpierw zrobię sobie kawę z mlekiem w ulubionym kubku i... do roboty!

Młodsza ewakuowała się do dziadków, a Starsza z bólem czyta "Karolcię" - już kończy, zostało jej jeszcze niecałe 30 stron ze 134, ale jakoś jej się nie spodobało. W tak zwanym międzyczasie zdążyła przeczytać jakieś teksty o Newtonie, grawitacji, Księżyciu i Ziemii. Czy wiedziałam o istnieniu Newtona w wieku 7-8 lat? Albo o kwadrach i zaćmieniu Księżyca? Nie sądzę. Świat się zauważalnie zmienia nawet na przełomie sąsiadujących pokoleń.

15:31, lala.lu
Link Komentarze (8) »

Nawet nie wiem czy ten duży krok to mam policzyć na swoje konto czy dzieci?

Otóż, zapisałam je na zimowisko, z pływaniem i nauką jazdy na deskach i nartach. Pojadą na tydzień. SAME. Bez mamusi i tatusia, a nawet bez babci. Firma, z którą pojadą jest mi znana, bo Starsza ma z nimi co tydzień zajęcia sportowe i z organizcji jestem zadowolona, a w lecie obie córki odbywały półkolonie, to znaczy rano zawoziłam, a po południu odbierałam. Ale to nie to samo.

Rodzina na mnie wsiadła i proszą, "żebym się opamiętała". Wszystkie babcie i ciotki chcą zabrać dzieci do siebie, "skoro już tak bardzo chcę się ich pozbyć na feriach". Byle by nie to zimowisko.

Tymczasem na jakimś blogu obejrzałam podlinkowany film o 16-latce z Australii, której rodzice pozwolili na samotny rejs małym jachtem dookoła świata. Była sama na morzu przez siedem miesięcy. Media rozszarpywały rodzinę i wszystkich, którzy przyłożyli rękę do tej operacji, ale Jessica wróciła cała i zdrowa, choć oczywiście mogło być różnie.

Czy wypuszczenie na tydzień 7,5-latki i 5,5-latki pod opiekę obcych ludzi to... To co?

13:24, lala.lu
Link Komentarze (11) »
wtorek, 01 stycznia 2013

Postanowienia na Nowy Rok

1. Mniej zarwanych nocy, więcej dbałości o higienę snu (sama w to nie wierzę, ale się trochę postaram).

2. Schudnąć 10 kg. (5 już mi się udało od września, więc te 10 może jest w zasięgu ręki. Tak, tak niepostrzeżenie przytyło się 15 kilasów i z babki "niczego sobie" zrobiła się baba).

3. Powrót do utraconych hobby (to pewnie brzmi tajemniczo, ale rozwinę się w stosownym wpisie i stosownym czasie - najbliższa możliwość trafi mi się już pod koniec stycznia).

4. Wyjazd wiosną albo latem do Włoch i w Tatry (to właściwie podpada pod punkt 3, ale chciałabym tu specjalnie wyróżnić).

5. Wcielić w życie kawałek projektu na ogrodzie. (mam duży ogród, poprosiłam koleżankę o projekt, zrobiła mi piękny, ale kosztowny, będę go urzeczywistniać przez kilka dobrych lat).

Tylko tyle. Nie jestem zachłanna. Różne ważne sprawy, zwłaszcza te rodzinne, po prostu muszą się poukładać.

Na jednym z blogów autorka wymieniała, co w jej życiu w ostatnim roku wydarzyło się naj. Nie wiedziała, co wymienić, kolega jej podpowiedział. Zastanowiłam się, co w tym roku było naj dla mnie. Niestety, przyszło mi do głowy tylko jedno i to bardzo negatywne naj: największa afera w pracy (zaczęło się od połowy 2011, ale "najciekawiej" było w połowie 2012). Chciałabym, żeby to się jakoś wyprostowało, bo wielu ludziom będzie lżej.

A na marginesie: w poniedziałek po lekarzu byliśmy w kinie na "Atlasie chmur". I to był jeden z gorszych filmów, jakie widziałam. Tym bardziej jestem rozczarowana, bo spodziewałam się, czegoś ujmującego i wspaniałego, a zobaczyłam zlepek czegoś, co się w ogóle nie łączyło ze sobą. Realizatorzy sami chyba szukali wspólnego mianownika i znaleźli... wolność. Co za banał!

 

 

16:23, lala.lu
Link Komentarze (7) »
Tagi
zBLOGowani.pl