RSS
czwartek, 04 maja 2017

Grad, deszcz, wiatr, zimno, słońce, gorąco... nic nie szkodzi, wszak wiosna to kobieta 😋. Dzielnie i metodycznie grzebałam w kartonach na targowisku. Wydobyłam:

1) zestaw Epiag Czechosłowacja - dzbanek, cukiernica i mlecznik oraz 5 bardzo cieniutkich filiżanek z talerzykami - sygnatura wskazuje na lata 30 XX wieku:

 

2) dzbanek Hutschenreuther, który ujął mnie wysmukłą formą; jego sygnatura datuje porcelanę na lata 1969-1970:

 

3) niesygnowaną filiżankę z talerzykiem - nie chciałam sierotki zostawić:

 

3) takie tam Schumanna dwa półmiski z wazą, do której pokrywki będę szukać w przyszłym tygodniu;

 

4) dość ciekawą filiżankę z żurawiami (lub czaplami siwymi) - cieniutką - wytargowałam ją do dzbanka w prezencie i z ciekawością będę szukać, co to za sygnatura. Wydałam 130 zł.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

czwartek, 13 kwietnia 2017

"Ogary poszły w las" i upolowałam rzadkie okazy: zestaw śniadaniowy i bomboniera Sorau (to dzisiejsze Żary na Dolnym Śląsku).

Są w stylu neobarokowym, z relifami, porcelana w kolorze ecrúe. Sygnatura wskazuje na lata 1925-1945. 🌼 Trafią do witrynki, bo do użytkowania zdecydowanie nie.

Fabryka Porcelany w Żarach została założona przez Gustava Otrembę w 1888 roku, w budynkach po byłej fabryce gwoździ, otrzymała nazwę „Gustav Otremba Porzellanfabrik Sorau N.L.”. W 1892 roku Otremba odsprzedał fabrykę swojemu wspólnikowi Franzowi Böhme, który pracował tam wraz z synem do 1918 roku. Wówczas rynki przedmiotów zbytkowych załamały się. Fabryka została sprzedana kupcowi Gothardowi Curtisowi, a następnie przejęta przez koncern Christian & Ernst Carstens. W latach 30. XX w. fabryka była w swojej szczytowej formie.

W latach 40. zaprzestano używania złota do zdobień, ponieważ całe złoto było zużywane w przemyśle zbrojeniowym. Ta informacja wskazuje, że moje zdobycze muszą pochodzić właśnie z lat 1940-1945. Fabryka przestała istnieć po bombardowaniach w 1945 roku, nigdy nie została odbudowana. Szkoda.

 

Nie da się ukryć, jestem zakochana w Sorau. To chyba będzie moja ulubiona porcelana. Charakteryzuje się ona znakomitą jakością, docenianą na świecie, pięknymi proporcjami i zdobieniami.

Zapisz

poniedziałek, 03 kwietnia 2017

Szału nie ma - na targ wyszłam za późno i jednym okiem musiałam patrzeć, gdzie nurkują moje córcie.

Wydobyłam:

1) Bawarskie trio ecúe (Elfenbein) - zachwyciły mnie te drobne kwiatuszki;

Już mi koleżanka zapowiedziała, że chce z niej pić u mnie herbatkę jaśminową - więc to trio śniadaniowe jest już zarezerwowane :)

Sygnatura jest, ale na razie nie potrafię jej jeszcze rozpoznać - nie wszystko od razu :)


2) Dwie filiżanki Khala, sygnowane 1968-1987 - kupiłam poznawczo, po 2 zł;

Kahla to miasto w Turyngii. Zakład porcelany powstał tu w 1844 r. i rozwijał się prężnie nawet w czasach komunistycznych. W latach 90. podupadł, lecz obecnie jest prywatną firmą. Te moje filiżanki są na pewno z czasów DDR, ale nie wiem jeszcze konkretnie, z jakich lat.


3) Dwie maleńkie filiżanki Ilmenau - też poznawczo;

Ilmenau to także miasto w Turyngii. Fabryke porcelany założono tu w 1777 r. Jej losy układały się różnie, a jednak przetrwała jakoś do dzisiaj. Sygnatura moich filiżanek została zatwierdzona w 1934 r. i była stosowana do 1977 r., więc prawdopodobnie moje filiżanki pochodzą z czasów DDR.

4) Filiżankę z żółwiem sygnowaną Tirschenreuther (nie wiem, czemu w necie ten sam wzór jest opisany jako Hutschenreuther). Kupiłam za 4 zł :)

W Tirschenreuther fabryka porcelany została założona w 1833 r., zaś w 1927 r. połączyła się z fabryką Hutschenreuther. Dlatego moja filiżanka, choć ma sygnaturę Tirschenreuther, jest prezentowana na Allegro jako wyrób Hutschenreuther. To jednak błąd, ponieważ sygnatura mojej filiżanki wskazuje na okres sprzed fuzji. Oznaczałoby to, że pochodzi sprzed 1927 r. Fajnie!

Kręcą mnie takie odkrycia :)

Co niedzielę jest targowisko na terenie starego browaru Piast - jest wszystko: ciuchy, rowery, narzędzia i śmietniki w kartonach, w których grzebię. Ręce mam później czarne, w sumie wypadałoby ubierać rękawiczki. Czasem ładne rzeczy są rozłożone na stołach, ale wtedy ich ceny niewiele odbiegają od allegro, więc jednak lepiej grzebać w kartonach :)

 



poniedziałek, 20 marca 2017

Było cudnie. Miało lać - jechaliśmy w piątek wieczorem w deszczu i wracaliśmy w niedzielę wieczorem w deszczu - a pomiędzy była piękna i słoneczna pogoda.

Zabrałam Alę, a Ala zabrała koleżankę.

Mój ulubiony XVIII-wieczny dworek w Stanicy między końcówką listopada a marcem wygląda jak Rodzina Adamsów 3. Mi to na szczęście pasuje.

Cała trawka dookoła porosła w krokusy, przebiśniegi i śnieżyce. Wszystko  trąbi, że wiosna. Wreszcie.

W tym miejscu wielkie stare drzewa są bezpieczne - nikt nie wytnie. Ta lipa, o którą się opieram ma z 300 lat.

Ziemia nie poskąpiła nam swoich skarbów: chryzoprazy, opale, miodowe opale, chalcedony,  magnezyty, kwarce daktylowe, kryształy...

Tu mamy skałę poprzerastaną chryzoprazami i opalami:



Chryzoprazy :)

Całkiem ładny opal:

Jeszcze ładniejszy opal :) (nie, to nie moje te piękne paznokietki, ale czuję się zainspirowana)

Coś znalazłam :)

A tu mamy piękną skałę magnetyzową z przerostami opalowymi. Strasznie zwietrzała, więc już za długo nie postoi.

Oczywiście, że wdrapałyśmy się, żeby pogapić się z bliska:

Przepiękny przerost opalem miodowym:

Brzozowy zagajnik:

Kiedy wracaliśmy w sobotę do pałacu, po drodze trochę padało i na polach wykwitła piękna tęcza. Świat po prostu nam sprzyjał.

A to już niedziela.

Na Dolnym Śląsku, w Sudetach, jest wiele bukowych lasów (wiem, bo przecież przewędrowałam), ale ten na Gromniku - najwyższym wzgórzu Wzgórz Strzelińskich jest chyba najpiękniejszy.

Czyściutki las bukowy

A to już polowanie na kryształy :) Z nosem przy ziemi.

Proszę, jaka piękna zdobycz:

Zabawa była przednia. Czas poświęcony przyrodzie i przyjaciołom jest czasem po stokroć pomnożonym.

piątek, 17 marca 2017

No dobrze, zasadniczo mi przeszło. Może jeszcze jeszcze od czasu do czasu zawyję w kwestii historii rozwodowej i będzie jakiś trzeci odcinek.

Na razie jednak refleksje o wyciąganiu wniosków:

a) mam w pobliżu takich, którzy szybko wyciągają wnioski, a jeszcze szybciej budują na ich podstawie opinie i podejmują decyzje;

b) mam też takich, którzy wiedzą o punkcie a i manipulacyjnie podsuwają odpowiednie dane do wyciągania odpowiednich szybkich wniosków.

W efekcie:

a) interesuję się gemmologią i litoterapią -> jestem wiedźmą;

b) interesuję się runami i czytam sagi staroislandzkie -> jestem heretyczką;

c) lubię i kupuję  starocie -> jestem rozrzutna;

d) depiluję nie tylko nogi -> jestem zdzirą;

e) chodzę do kosmetyczki -> jestem zdzirą;

f) były mąż wynajął detektywa -> mam kochanków;

g) pracuję zawodowo -> jestem złą matką;

h) zarabiam pieniądze -> w głowie mi się przewróciło;

i) wyjeżdżam na weekendy nie zawsze z dziećmi -> jestem zdzirą, mam kochanków;

j) czytam dużo książek -> żyję fikcją literacką;

k) piszę bloga, mam stronę na fejsie -> uprawiam autokreację;

l) sadzę rośliny w ogrodzie -> jestem rozrzutna;

ł) nie lubię gotować -> jestem złą matką...

...i mogłabym tak jeszcze długo, długo...

 

Ale skoro ktoś potrzebuje mnie obserwować, grzać się w moim świetle, opowiadać sobie o moich sprawach, wypełnić swoją pustkę moim życiem - to proszę bardzo... na zdrowie.

Tagi
zBLOGowani.pl